Strach i przerażenie.Bała się i to mocno.Nie chciała stracić przyjaciółki.Szła bardzo szybko nie zważając na gałęzie które co chwila biły ja po twarzy.
Dotarła.Szkoła była mało oświetlana jedynie jedną latarnia do której gnały wszystkie owady.Patrici zaczęła dokładnie się rozglądać jednakże nigdzie nie mogła dostrzec Ally.Powoli zaczęła tracić nadzieje.
Czemu znowu ja ?-Pomyślała dziewczyna.Nie wiedziała,że przeszłość jej przodków będzie miało taki duży w pływ na jej życie.Dziewczyna zauważyła za sobą cień.Nie miała odwagi się odwrócić.Trzęsła się cała od środka.
-Patricia ? -Dziewczyna raptownie rozpoznała czyj to głos.
-O Boże Ally nie strasz mnie tak więcej.-Rudowłosa od razu przytuliła się do swojej przyjaciółki.Zrozumiała,że ktoś chciał nią manipulować.Odetchnęła z ulgą.
Mara jedyna najbardziej rozsądna dziewczyna w Anubisie.Z pozoru wydaje się,być ulubienicą rodziców jednak wszystko było na odwrót.Dziewczyna zawsze była cieniem swojej starszej siostry Elizabeth.Zawsze to ona była
mądrzejsza,zdolniejsza.Jaffray zawsze próbowała udowodnić rodzicom,że też coś potrafi.Jednak na marne dlatego przyjechała do Anubisa.
Jedyną osobą na której mogła polegać w dzieciństwie była jej opiekunka.To ona zawsze dawała jej motywacje.Byłą jej tak zwaną drugą ''Mamą''.
Teraz jest szczęśliwą osobą która za niecały rok kończy szkołę i idzie w świat.Niestety za tydzień ma ją odwiedzić jej siostra.Mara od początku wiedziała,że to zły pomysł.
Dzień zaczął się bardzo przyjemnie.Wiosna powoli wracała na Anglię.Pierwsze stokrotki rozkwitły na trawnikach.
Każdy uwielbiał tą porę roku.Był to czas w którym wszystko wraca do normalności.Najgorszy minus owady.Nikt ich nie lubił zawsze były tam gdzie nie trzeba, ale co będę rozpisywać się o robactwie.
William spacerował wąską drużką przez polanę.Lubił czasami po przebywać w samotności.Zawsze jak był mały brał znajomych w tym również Patricie i biegali szaleni.Dzieciństwo uważał za udane.Jednak trzeba było dorośleć pomyśleć o przyszłości.
Tęskni bardzo za swoja rodziną która przeprowadziła się na drugi koniec świata.Jego dom rodziny stoi pusty.Mieścił się blisko akademika więc lubił tam zaglądać.
Staną przed dużym domem.Był on zrobiony z czerwonej cegły.Okna obramowane drewnem gdzie schodziła farba.Brunet poszedł do drzwi i lekko je uchylił.Wszędzie były pustki.Na podłodze leżały jedynie papiery.
Nie przyszedł tu żeby obejrzeć swój dom.Szybkim krokiem wszedł na malutkiego pokoiku.Ściany były pomalowane na błękit.Chodząc po pomieszczeniu podłoga wydawała z siebie charakterystyczne dźwięki skrzypienia.
W pokoju została jedynie mała dębowa szafeczka.Otworzył ja powoli i od razu na jego twarzy pojawił się uśmiech.W rogu szuflady stały ołowiane żołnierzyki.Uwielbiał się nimi bawił.Zawsze uważał,że ma potężna armie z którą zdobędzie świat.
Jednak to tylko chwile dzieciństwa które nigdy nie wrócą.
środa, 12 lutego 2014
piątek, 10 stycznia 2014
Przeprosiny
Chciałabym jak najmocniej przeprosić.Opowiadanie nie pojawiło się już od miesiąca i jestem z tego powodu na siebie zła.Po prostu nie mam pomysłu,do tego dochodzi szkoła i projekt.Jednak wezmę się w garść i napisze coś w następnym tygodniu.
Mam nadzieje,że mi wybaczycie ;)
PS: Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie śmiało :)
Mam nadzieje,że mi wybaczycie ;)
PS: Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie śmiało :)
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Opowiadanie 5 ''Nie był on piękny,ogólnie był nie atrakcyjny.''
Jereme co chwila spoglądał na książkę.Odrabiał pracę domową.Najwidoczniej nie chciało mu się ponieważ co chwila znajdował sobie punkt zainteresowania,
Czyli ogółem tysiąc sposobów jak wymigać się od pracy domowej.W ręku kręcił długopisem.-Jaki piękny długopis.-Powiedział chłopak sam do siebie.
-Hej.-Do salonu weszła Ally.Byłą już przebrana w piżamę.Cicho stąpała po drewnianej posadzce.W domu panowała cisza.Dziewczyna odrzuciła długi warkocz i nalała sobie do szklanki wody.
Wzięła szklankę do reki i podeszłą do chłopaka.Patrzyła się na niego przez moment.
-Pomóc ci w czymś ?-Spytała Ally.Jeremy zrobił minę zbitego psiaka.
-Wiesz Ally bo ja nie rozumiem tego.-Powiedział dziecięcym głosem.Poprawił palcem okulary.Wskazał palcem na polecenia.Dziewczyna po cichu odsunęła i usiadła obok chłopaka.
-Okey wytłumaczę Ci.-Dziewczyna lekko się uśmiechnęła po czym powoli zaczęła tłumaczyć fizykę.Każdy uważał,że to czarna magia.Lecz widać,że dziewczynę to interesowało.
Do salonu wszedł znudzony Eddie.Oklapł na kanapę.Wziął piloty i szybko włączył telewizor.Nie było nic ciekawego.Skakał po kanałach.
-Oto nasz klub jeżeli chcesz to przyłącz się Winx ...-Boże Nie !-Krzykną chłopak.
-Młodzi nowi zawodnicy chcąc przywrócić Akilianowi oddech.-Było !
-Mało nas chodź w sam raz by ratować ten świat.-Nie!
-A braka dabra to czary i magia.-Chłopak już nic nie powiedział tylko załapał się za głowę.Był wściekły,że nic nie było w telewizji.
-W następnym odcinku Violetty-Nie skończyło się.-Eddie powiedział na tyle głośno,że do salonu przyleciał Trudy.
-Eddie co się stało.-Spytała zaniepokojona.
-Nie obejrzałem Violetty.-Powiedział smutno.
-Przełącz na 35.-Powiedział opiekunka po czym wróciła do swojego pokoju.Eddie znudzony i zły przełączył na dany kanał.
-Zagrajmy w grę*-No wreście !-Powiedział uradowany.Ally i Jeremy widząc dany film postanowili opuścić salon.Nie lubili horrorów.
Dziewczyna leżała na łóżku.Spoglądała na biały sufit.Nie był on piękny,ogólnie nie był atrakcyjny.Zwykły biały sufit.
Byłą myślami gdzieś daleko od szarego świata.W jej świecie było inaczej.
W telefonu zaczęła wydobywać się charakterystyczna melodia wiadomości.Autor informacji był nie znany.
-Twoi rodzice żyją-Dziewczyna momentalnie podnosiła się.Jej serce zaczęło bić mocniej.Wiktor mówił przecież,że je rodzice nie żyją.
-Kim jesteś.-Odpisała na sms.
-Twoim największym koszmarem-Dziewczyna upuściła telefon.Ciemne plamy zaczęły wchodzić na oczy.Patricia wtuliła się w poduszkę.Chciała zapomnieć to co przed chwilą przeczytała.
Kobieta o pięknych blond włosach trzymała na rękach piękną małą dziewczynkę.Cudowne zielone oczy.Małe dziecko wpatrywało się w sufit a jednoczesne na swoją rodzicielkę.
W pokoju panował pół mrok.Światło dawał kominek i jedna świeca na stole.Kobieta mocno trzymała dziewczynkę.Bała się o nią.Miała dokładnie bliźniaczki.Nie mogła ich zatrzymać.Ani jednej.
Drugie dziecko oddali już do rodziny zastępczej.Do pokoju wszedł nie wysoki mężczyzna.Miał na sobie brązowy garnitur i kapelusz.
-Już czas.-Powiedział mężczyzna.
-Czemu to zrobiłeś czemu akurat one.Dlaczego oddałeś je w ręce stowarzyszenia.Czemu muszę je stracić.-Powiedziała kobieta.Łzy zaczęły spływać
jej po lekko zaróżowionych policzkach.
-Nie będą o nas wiedzieć.Powiedziałem Wiktorowi,że ma powiedzieć dziewczynką,że umarliśmy.
-Czemu pytam się czemu ?. Zawsze Cię będę kochała Patricio i twoją siostrę też.-Powiedziała blondynka po czym mocno przytuliła dziecko.
Ally dalej męczyła się z Jeremy.Nadszedł wreście moment w którym skończyli.Blondynki telefon zaczął cicho wibrować.
Wyciągnęła zwinnie z kieszeni.
-Spotkajmy się po dwudziestej pierwszej przy szkole.-Numer był nieznany.Ally miała złe przeczucia.Jednak postanowiła to sprawdzić.
Gdy na zegarku wybiła z pięć dwudziesta pierwsza dziewczyna założyła czarną skórzaną kurtkę i pomaszerowała na miejsce spotkania.
Wszystko wydawało je się podejrzane.Zimny wiatr wbijał jej się w skórę który wywoływał gęsią skórkę.Gdy była już na miejscu rozglądała się co chwila.
Miała wrażenie,że ktoś ją obserwuje.Raptownie przed nią pojawiła się czarna postać.Dziewczyna chcąc uciec zaczęła szarpać szkolne drzwi.
-Jak są niepotrzebne to są otwarte kurwa-Powiedziała dziewczyna.Ally nie wiedząc co zrobić skuliła się przy drzwiach mając nadzieje,że nic jej nie zrobi.Jednak myliła się.
W oddali było słyszeć tylko je krzyk.
Rudowłosa nie mogła zasnąć.Dręczył ją ten sms jak i bark obecności Ally.Pytała się Jeremiego jednak mówił,że później jej nie widział.
Samotność źle na nią działa.Oddzielała ja od reszty społeczeństwa.Dochodziła dwudziesta druga.Współlokatorki dalej nie było.
Kolejna melodia z telefonu wydobył się z półki.Patricia trzęsła się jak galareta.Nie wiedziała czy odczytać wiadomość.
-Twoja przyjaciółka już nic nie powie.
-Co zrobiłeś Ally.-Napisała dziewczyna.Czuła łzy w oczach.
-Przyjedziesz a nic jej się nie stanie.
-Gdzie i o której ?
-Zaraz koło krypty.
Dziewczyna szybko chwyciła bluz.Nie zważała czy ktoś zobaczy ją w takim stanie.Chciała tylko uratować przyjaciółkę
------------------------------------------------------
Heloł.Jak widzieliście zrobiłam sobie małą przerwę ale już jest wszystko ok.Podziękujcie moje koleżance która motywuje mnie do pisania <3.
Rozdział nawet łatwo mi się pisała.Mam nadzieje,że wam się spodoba.
*-Jak znacie ten tekst to będziecie wiedzieć że cytat pochodzi z kultowego filmu 'Piła''
Następny rozdział hmmm chyba przed świtami się wyrobie mam nadzieje.
Do zobaczenia <3333
Czyli ogółem tysiąc sposobów jak wymigać się od pracy domowej.W ręku kręcił długopisem.-Jaki piękny długopis.-Powiedział chłopak sam do siebie.
-Hej.-Do salonu weszła Ally.Byłą już przebrana w piżamę.Cicho stąpała po drewnianej posadzce.W domu panowała cisza.Dziewczyna odrzuciła długi warkocz i nalała sobie do szklanki wody.
Wzięła szklankę do reki i podeszłą do chłopaka.Patrzyła się na niego przez moment.
-Pomóc ci w czymś ?-Spytała Ally.Jeremy zrobił minę zbitego psiaka.
-Wiesz Ally bo ja nie rozumiem tego.-Powiedział dziecięcym głosem.Poprawił palcem okulary.Wskazał palcem na polecenia.Dziewczyna po cichu odsunęła i usiadła obok chłopaka.
-Okey wytłumaczę Ci.-Dziewczyna lekko się uśmiechnęła po czym powoli zaczęła tłumaczyć fizykę.Każdy uważał,że to czarna magia.Lecz widać,że dziewczynę to interesowało.
Do salonu wszedł znudzony Eddie.Oklapł na kanapę.Wziął piloty i szybko włączył telewizor.Nie było nic ciekawego.Skakał po kanałach.
-Oto nasz klub jeżeli chcesz to przyłącz się Winx ...-Boże Nie !-Krzykną chłopak.
-Młodzi nowi zawodnicy chcąc przywrócić Akilianowi oddech.-Było !
-Mało nas chodź w sam raz by ratować ten świat.-Nie!
-A braka dabra to czary i magia.-Chłopak już nic nie powiedział tylko załapał się za głowę.Był wściekły,że nic nie było w telewizji.
-W następnym odcinku Violetty-Nie skończyło się.-Eddie powiedział na tyle głośno,że do salonu przyleciał Trudy.
-Eddie co się stało.-Spytała zaniepokojona.
-Nie obejrzałem Violetty.-Powiedział smutno.
-Przełącz na 35.-Powiedział opiekunka po czym wróciła do swojego pokoju.Eddie znudzony i zły przełączył na dany kanał.
-Zagrajmy w grę*-No wreście !-Powiedział uradowany.Ally i Jeremy widząc dany film postanowili opuścić salon.Nie lubili horrorów.
Dziewczyna leżała na łóżku.Spoglądała na biały sufit.Nie był on piękny,ogólnie nie był atrakcyjny.Zwykły biały sufit.
Byłą myślami gdzieś daleko od szarego świata.W jej świecie było inaczej.
W telefonu zaczęła wydobywać się charakterystyczna melodia wiadomości.Autor informacji był nie znany.
-Twoi rodzice żyją-Dziewczyna momentalnie podnosiła się.Jej serce zaczęło bić mocniej.Wiktor mówił przecież,że je rodzice nie żyją.
-Kim jesteś.-Odpisała na sms.
-Twoim największym koszmarem-Dziewczyna upuściła telefon.Ciemne plamy zaczęły wchodzić na oczy.Patricia wtuliła się w poduszkę.Chciała zapomnieć to co przed chwilą przeczytała.
Kobieta o pięknych blond włosach trzymała na rękach piękną małą dziewczynkę.Cudowne zielone oczy.Małe dziecko wpatrywało się w sufit a jednoczesne na swoją rodzicielkę.
W pokoju panował pół mrok.Światło dawał kominek i jedna świeca na stole.Kobieta mocno trzymała dziewczynkę.Bała się o nią.Miała dokładnie bliźniaczki.Nie mogła ich zatrzymać.Ani jednej.
Drugie dziecko oddali już do rodziny zastępczej.Do pokoju wszedł nie wysoki mężczyzna.Miał na sobie brązowy garnitur i kapelusz.
-Już czas.-Powiedział mężczyzna.
-Czemu to zrobiłeś czemu akurat one.Dlaczego oddałeś je w ręce stowarzyszenia.Czemu muszę je stracić.-Powiedziała kobieta.Łzy zaczęły spływać
jej po lekko zaróżowionych policzkach.
-Nie będą o nas wiedzieć.Powiedziałem Wiktorowi,że ma powiedzieć dziewczynką,że umarliśmy.
-Czemu pytam się czemu ?. Zawsze Cię będę kochała Patricio i twoją siostrę też.-Powiedziała blondynka po czym mocno przytuliła dziecko.
Ally dalej męczyła się z Jeremy.Nadszedł wreście moment w którym skończyli.Blondynki telefon zaczął cicho wibrować.
Wyciągnęła zwinnie z kieszeni.
-Spotkajmy się po dwudziestej pierwszej przy szkole.-Numer był nieznany.Ally miała złe przeczucia.Jednak postanowiła to sprawdzić.
Gdy na zegarku wybiła z pięć dwudziesta pierwsza dziewczyna założyła czarną skórzaną kurtkę i pomaszerowała na miejsce spotkania.
Wszystko wydawało je się podejrzane.Zimny wiatr wbijał jej się w skórę który wywoływał gęsią skórkę.Gdy była już na miejscu rozglądała się co chwila.
Miała wrażenie,że ktoś ją obserwuje.Raptownie przed nią pojawiła się czarna postać.Dziewczyna chcąc uciec zaczęła szarpać szkolne drzwi.
-Jak są niepotrzebne to są otwarte kurwa-Powiedziała dziewczyna.Ally nie wiedząc co zrobić skuliła się przy drzwiach mając nadzieje,że nic jej nie zrobi.Jednak myliła się.
W oddali było słyszeć tylko je krzyk.
Rudowłosa nie mogła zasnąć.Dręczył ją ten sms jak i bark obecności Ally.Pytała się Jeremiego jednak mówił,że później jej nie widział.
Samotność źle na nią działa.Oddzielała ja od reszty społeczeństwa.Dochodziła dwudziesta druga.Współlokatorki dalej nie było.
Kolejna melodia z telefonu wydobył się z półki.Patricia trzęsła się jak galareta.Nie wiedziała czy odczytać wiadomość.
-Twoja przyjaciółka już nic nie powie.
-Co zrobiłeś Ally.-Napisała dziewczyna.Czuła łzy w oczach.
-Przyjedziesz a nic jej się nie stanie.
-Gdzie i o której ?
-Zaraz koło krypty.
Dziewczyna szybko chwyciła bluz.Nie zważała czy ktoś zobaczy ją w takim stanie.Chciała tylko uratować przyjaciółkę
------------------------------------------------------
Heloł.Jak widzieliście zrobiłam sobie małą przerwę ale już jest wszystko ok.Podziękujcie moje koleżance która motywuje mnie do pisania <3.
Rozdział nawet łatwo mi się pisała.Mam nadzieje,że wam się spodoba.
*-Jak znacie ten tekst to będziecie wiedzieć że cytat pochodzi z kultowego filmu 'Piła''
Następny rozdział hmmm chyba przed świtami się wyrobie mam nadzieje.
Do zobaczenia <3333
piątek, 22 listopada 2013
Opowiadanie 4 ''Gdzie my do cholery jesteśmy ?''
Miało to dobre jak i złe strony.Z Williame znali się od piaskownicy.Ludzie w Amonie są niesamowici.Miał by zostawić to?W domu w którym się wychowywała.
-Patricia żyjesz ?-Spytała Ally.Pakowała książki do torby.Zapięła soją marynarkę i odrzuciła włosy do tyłu.
-Tak jestem.-Odpowiedziała rudowłosa.Ally widząc,że coś dziewczynę gryzie postanowiła porozmawiać z nią.
-Wiesz,że przede mną nic nie ukryjesz.-Powiedział trochę śmiejącym głosem.
-Ally nic mi nie jest po prostu jestem zmęczona.-Odparła.Jednak nikogo by nie nabrała.Ally spojrzała się na nią swoją miną ''Czy aby na pewno''.-Ally proszę nie rób takich min przy mnie-Patricia zaczęla się uśmiechać jednak Ally nie dawała za wygraną.
-Dobra chodź bo się spóźnimy.-Chwyciła ją za nadgarstek i pobiegły w stronę szkoły.
Blondynka spacerowała sobie do szkoły.Nie spieszyło je się.Zawsze to Ally była nerwowa.
-Hej.-Podszedł do niej Fabian.Wiatr potargał jego brązowe włosy.Miał na sobie szary sweterek i pod spodem białą koszule.
-Hej.-Odpowiedział Alice.Przez chwilę panowała cisze.Było tylko słychać szum drzew.
-Mam propozycje dziś w kinie puszczają ''Królestwo Niebieskie'' pójdziemy razem ?-Zaproponował chłopak.Traf w dziesiątkę ponieważ Alice uwielbiała tego typu filmy.
-Z miłą chęcią.-Oparła po czym skierowali się w stronę drzwi.
Pojedyncze krople deszczu zaczęły bić o blaszane parapety.Słońce zostało zasłonięte przez ciemne chmury.Lekcje w szkole dziś trwały wyjątkowo długo.Każdy uczeń miał wrażanie,że czas staną.
Trwała historia najbardziej nie lubiana lekcja przez uczniów (oczywiście są wyjątki).Patricia siedziała na końcu wraz Ally.Po cichu sobie gawędziły nie zważając na to czy nauczycielka zwróci im uwagę czy też nie.
Miały dziś wyjątkowo dobry humor.Nagle w całej szkole rozbrzmiał dzwonek.Nawet nauczycielka się ucieszyła.
-Nareście-powiedziała opiekunka po czym wyszła z klasy.Każdy rozszedł się z swoja stronę.Dziewczyny jednak postanowiły iść na spacer do lasu.
Zbliżała się zima więc szybciej robiło się ciemno.Patricia jednak uwielbiała ciemność.
Rozmowy dziewczyn trwały w najlepsze.Chodziły ciemnymi ulicami.Chciały się chwilkę rozerwać.W pobliżu był bardzo dobry klub a dziewczyna zawsze były chętne do zabawy.
-Właśnie wybiła dziesiąta.... -Odprawiał swoje rytuały Wiktor.
-Wiktor nie możesz upuścić szpilki-Powiedział Joy.Wyglądała na bardzo zmartwioną.Jej oczy były zaspanie.Słodka piżama dodawała uroku.
-Czemu ?-Spytał trochę zezłoszczony dozorca.
-Nie ma Patrici i Ally.-Odparła Joy.
Dziewczyna powoli zaczęła otwierać oczy.Jednakże ból głowy nie dawał z wygraną.Po chwili jednak otworzyła oczy.Jasne światło oślepiało ją.Leżała na łóżku dużej białej sali.Obok niej na drugim łóżku leżała blondynka.
Patricia zaczęła się rozglądać.Nie było tu nic szczególnego.Białe ściany i okna zasłonięte białą firaną.
-Ally,Ally obudź się.-Rudowłosa nie chciała działać na własną rękę.Ally podniosła głowę i zaczęła rozglądać się po pokoju.
-Gdzie my do cholery jesteśmy ?-Spytała zachrypniętym głosem.Do sali weszła kobieta.Nie wysokiego wzrostu.Jak wszystko tutaj miała na sobie biały strój.
-Mmm proszę pani gdzie my jesteśmy.-Spytała Patrycia.
-Na sali wytrzeźwieni wczoraj zabrano was z klubu.-Powiedział neutralnie.-Macie wypis.Miłego dnia.-Powiedział i wszyła.
Dziewczyn patrzył się na siebie.Wiedziały,że poniosą konsekwencje iż nie wróciły na noc do domu.
-Aż tak się napiłyśmy ?-Spytała Ally po czym odgarnęła grzywkę.
-Chyba nie ale ja nic nie pamiętam.-Stwierdziła buntowniczka.
-Ja też nie.
Całą noc nie mogłam zasnąć.Martwiłam się o nią.Jest dla mnie jak siostra.Rozbrzmiał dzwonek.Dla uczniów jak i nauczycieli było to jak wybawienie.
Joy wstała z miejsca i zaczęła pakować książki do skórzanej torby.Po wyjściu z klasy skierowała się do szafek.Był pochmurny piątek.Weekend.Do internatu miała niedaleko.Niecałe pięć minut drogi spacerkiem.
Brunetka była głodna.Od razu po wejściu do domu skierowała się do kuchni.Wchodząc do salonu zauważyła Ally i Patricie.
-O matko Patricia nawet nie wiesz jak się martwiłam gdzie byłaś.-Spytała przyjaciółka.Patrycia była strasznie blada.Mocne wory po oczami.Była przykryta kocem.Joy wiedziała co robi Patricia żeby tak wyglądać.
-Ile piłaś ?-Spytała ponownie Joy.
-Tak dużo wcale nie wypiłam prawda Ally ?-Patricia chcąc się wydostać z pytań przyjaciółki postanowiła poradzić się Ally która ledwo siedziała na fotelu i co chwila kiwała się w przód jakby miała za chwilę spaść.
-Hmmm.....Co ? Tak tak wiesz ja sama nie pamiętam.-Powiedziała ledwo blondynka.Do salonu przyszła reszta mieszkańców.
-Gdzieś ty się tak upiła ?-Spytał kpiącym głosem Eddie.
-Nie twoja sprawa skunksie.-Odparła Patricia.
- Skąd wierz,że się napiła ?-Spytała ciekawa przyjaciółka.
-W wakacje wyglądała tak co sobota.-Powiedział rozbawiony blondyn.Wszyscy poszli na wykwintny obiad gdy w tym czasie dziewczyny umierały na kanapie w salonie.
-Trudy ..
-Tak ?-Spytała opiekunka.
-Proszę daj mi Apap.-Poprosiła Patricia.Ból głowy nie dawał jej spokoju od samego rana.
-Trudy...
-Tak?
-Ja też poproszę.-Ally również fatalnie się czuła.Niekontaktowała dziś z z nikim.Zawsze tak miała.
-Proszę.-Trudy podeszła i podała wodę i dwie tabletki.
-Jaki proszek ?-Spytała Ally.Uczniowie mieli niezły ubaw z dziewczyn.Ally co chwila przekręcała jakieś wyraz.Po raz pierwszy dogadała się z Willow.
Rozmawiały na przeróźne tematy.Od kosmitów do jednorożce.Patricia która dzisiejszy dzień widział na szaro postanowiła się przespać.
Może to i prawda,że sny są przeciwieństwem życia realnego.Sen cóż za piękne słowo.Jedyna czynność która daje nam przyjemność,odprężenia i odpoczynek od szarej rzeczywistości która nas otacza.
Każdy sobie słodko spał.Każdy sen miał inne znaczenie.Nasze nocne seny są czerpane z naszych pragnień.
Nikogo nie dziwi,że Willow cały czas się śni bajka ,,Leniuchowo''..Fabianowi śni się udana randka z Alice.Zbliżyli się do siebie.Resztę możecie sobie wyobrazić,
Pozytywnie pierdolnięci.Nastawienie Ally na nowy dzień bez bólu głowy.Wstała wypoczęta.Nie powiedziała by to samo o Patrici.Wyskoczyła z pościeli.Powoli zaczęła budzić Patricie jednak nie łatwo jej to przyszło.
-Patricia wstawaj.
-A weź spierdalaj.-Powiedział po czym zasłoniła twarz poduszką jednak zorientował się po chwili,ze to była Ally.
-Przepraszam już wstaję.-Powiedziała rudowłosa po czym posłusznie wstała i pomaszerowała z uśmiechem do łazienki.
Ally była już gotowa do szkoły.Próbowała sobie przypomnieć co się wydarzyło wtedy w klubie ale nic nie pamięta.Cóż bywa.
Sięgnęła po torbę i wszyszła z pokoju.W salonie już byli wszyscy.Usiadła posłusznie na krześle.Na stole były różne jednak nie miała na nic ochoty.
-O Patricia jak ty promienie wyglądasz.-Powiedział Eddie do dziewczyny która właśnie weszła do salonu.
-Turlaj dropsa.
-Ja tylko ci mówię,że wyglądasz bardzo dobrze.-Odparł Eddie z swoim uśmiechem.
-Dzięki.-Zrobiła kwaśną minę.
Każdy spożywał śniadanie.Jedynie Ally i Patricia na nic nie miała ochoty.
~~~~~~~~~~~~~~~~``
Przyjaźń najpiękniejsze słowo świata.Daje ci ono oparcie w drugiej osobie.Możecie sobie ufać.Macie wspólne tematy.Wylewacie łzy na siebie ale taka ona właśnie jest.
Przykład przyjaźni możecie sami sobie powiedzieć patrząc na kolejną głupią historię naszych bohaterów.Prawdziwy przyjaciel powinien mieć całe ramie mokre od twoich łez.
Czy macie swojego przyjaciela ?
Hej wszystkim opowiadanie jak obiecałam.Czy długie tego nie wiem ale zapewne nie.
Przepraszam za długie przerwy między opowiadaniami staram się dobrze uczuć.Czwórki z matmy i fizyki tyle wygrać.
Zadałam na koniec pytanie czy macie.Czemu zadałam takie pytanie.Ostatnio zostałam zmuszona usunąć aska dzięki hejterom z mojej szkoły.Niestety nienawidzę typów.
Dobra kończę moje wyżalanie się wam ale lubię .Ostatnio mam dobry humor i wenę więc opowiadania mogą się pojawiać częściej.
Do zobaczenia.
środa, 13 listopada 2013
Opowiadanie 3 ''Nie poznaję cię Patricia.''
Pierwsze promienie słońca zaczęły wpadać przez okna.Patrcia lekko otworzyła oczy.Powoli przeciągnęła się na łóżku.
Godzina wskazywała za piętnaście siódma.Współlokatorka jeszcze słodko spała.Rudowłosa polubiła Ally.Jest inna niż reszta dziewczyn z Anubisa.Jednak Joy zawsze będzie to najlepszą.
Dziewczyna usiadła na brzeg łóżka.Przeczesała dłonią swoje rude włosy.Po cichu otworzyła szafę i wyciągnęła mundurek szkolny.Po wyjściu z łazienki szybko udała się w kierunku salonu.
Wszyscy już byli obecni.Joy rozmawiała z Alice .Alfie wymyślał niestworzone potrawy.Chłopaki jak to chłopaki rozmawiali na swoje tematy.Jedynie Patricia siedziała ciocho.Wzrok miała skierowany w talerz.Myślami
była w chmurach.
-Patricia wszystko dobrze ?-Spytał Eddie.-
-Co ? ...Tak.-Dziewczyna pośpiesznie wyszła z salonu a następnie z domu.Wszyscy byli zaskoczeni zachowaniem Patrici.
Eddie chciał za nią iść niestety uświadomił sobie,że im więcej czasu z nią przebywa stare uczucie wracało.Powiedział jej niedawno,że nic do niej nie czuje.
Zimne powietrze wbijało się skórę dziewczyny.Dreszcze przechodziły całe jej ciało.Nie wiem dlaczego wyszła z Anubisa.Chciała uciec od problemów.Samotność to jej druga nazwa .Nie daleko był internat Hermesa.Patrcia zaczęła iść w stronę budynku
Dom był ogromny.Pomieściłby 2 razy więcej młodzieży niż Anubis.Cały był okryty czerwoną naroślą.Dziewczyna nie pewnie podeszła do drzwi i zadzwoniła.Dzwonek można było usłyszeć nawet na dworze.Przed dom wyszła wysoka brunetka.Włosy miała spięte w wysokiego kucyka.Mundurek mieli podobny jedynie w herb różnił się.
-Hej jestem Patricia czy jest tam gdzieś William.?-Spytała niepewnie.
-Tak ...William-Brunetka zaczęła krzyczeć-Może wejdziesz-spytała.Jednak Patricia odmówiła.W drzwiach pojawił się William.Z wyglądu przypominał Eddiego.Czarne włosy były ułożone w
nieład.Bardzo przyzwoicie wyglądał.
-Oo hej Patricia coś się stało ?-Spytał chłopak
-Nie nic się nie stało tylko miała nadzieje,że przejdziesz się z mną na spacer nie mam się komu wygadać.-Patricia lekko się uśmiechnęła.Chłopak chwycił dziewczynę pod pachę.
-Będę twoim osobistym psychologiem.-Obydwoje zaczęli się śmiać.
Las.Czyste powietrze,spokój.Najlepsze miejsce na spacery.William i Patricia rozmawiali na różne tematy.Nie spieszyło im się do szkoły.
-Szkoda,że nie mieszkasz w Hermesie-Powiedział trochę smutnie chłopak.
-Co masz na myśli ?-Spytała Patricia
-Posłuchaj mnie uważnie.-Momentalnie się zatrzymał i spojrzał w jej głębokie oczy.-Patricia zamieszkaj w Domu Amona.
-Gdzie ona jest ?-Martwił się coraz bardziej Eddie.Jednak pomyślał chwilę czemu ogólnie się o nią martwi.Może dlatego,że coś jeszcze do niej czuje.Lub traktuje ją jak siostrę.
Nie wiedział.Wszytko zaczęło mu się mieszać.Było późno.Zrezygnował z czekania na Patricie.Poszedł do pokoju i rzucił się na łózko
Fabian siedział na łóżku jednocześnie czytając książkę.Eddie widząc,że kolega ma frajdę nie postanowił mu przeszkadzać.Założył słuchawki.
Minęła chwila po czym usłyszał krzyki.Myślał,że to są jakieś żarty.Wymienili spojrzenie grozy z Fabianem i w szybkim tempie wybiegli z pokoju.
W holu stał Jerome z buzią czerwoną jak burak.
-Kto..dosypał proszku do prania do mojego szamponu.-Krzyczał chłopak.Włosy miał niezwykle sterczące.
-Przepraszam myślałam,że będą puszyste bym miała co ugłaska.-Powiedziała Joy po czym każdy wybuchł śmiechem
Patrici cały czas myślała nad propozycją Williama.Nie wiedział co ma o tym myśleć.Miała wszystko zostawić i zacząć wszytko od nowa.Z jednej strony zapominała by o Eddiem.
Jednak ten dom dał jej wspaniałych przyjaciół.Wspomnienia dobre jak i złe.Musiała się zastanowić.Było późno myślała,że bynajmniej wszyscy są w pokojach.Ściągnęła kurtkę i odłożyła na wieszak.
-Kot to się zjawił ?-Spytał kpiącym głosem Eddie.
-O co ci znowu chodzi ?-Zapytała z pretensjami Patricia.
-Mi chyba tobie wychodzisz rano z śniadania,nie przychodzisz do szkoły i wracasz po dwudziestej co jest ?
-Nic a bynajmniej nie twoja sprawa.-Chłopak podszedł do dziewczyny i złapał ją z ramię.
-Posłuchaj zawsze ci pomogę.
-Ale ja nie chcę twojej pomocy ani jej nie oczekuję.-Dziewczyna wyrwała się objęć Eddiego.
-Nie poznaję cie Patricia .-Powiedział z przykrością.
-Ja również Eddie.-Odwróciła się i szybko pobiegła do pokoju.Po głowie chodziły jej tylko słowa Williama.
Hejcia ^^Dziś mam wyjątkowo dobry humor.Na początku chciałam przerosić,że post nie pojawił się ponieważ musiałam wyjechać niespodziewanie.Mam Toruńskie pierniki :3 Więc tak jak obiecałam powrócę z mega długim postem.Czas do nauki .
Ps: Przepraszam za błędy klawiatura trochę mi się psuje :c
Godzina wskazywała za piętnaście siódma.Współlokatorka jeszcze słodko spała.Rudowłosa polubiła Ally.Jest inna niż reszta dziewczyn z Anubisa.Jednak Joy zawsze będzie to najlepszą.
Dziewczyna usiadła na brzeg łóżka.Przeczesała dłonią swoje rude włosy.Po cichu otworzyła szafę i wyciągnęła mundurek szkolny.Po wyjściu z łazienki szybko udała się w kierunku salonu.
Wszyscy już byli obecni.Joy rozmawiała z Alice .Alfie wymyślał niestworzone potrawy.Chłopaki jak to chłopaki rozmawiali na swoje tematy.Jedynie Patricia siedziała ciocho.Wzrok miała skierowany w talerz.Myślami
była w chmurach.
-Patricia wszystko dobrze ?-Spytał Eddie.-
-Co ? ...Tak.-Dziewczyna pośpiesznie wyszła z salonu a następnie z domu.Wszyscy byli zaskoczeni zachowaniem Patrici.
Eddie chciał za nią iść niestety uświadomił sobie,że im więcej czasu z nią przebywa stare uczucie wracało.Powiedział jej niedawno,że nic do niej nie czuje.
Zimne powietrze wbijało się skórę dziewczyny.Dreszcze przechodziły całe jej ciało.Nie wiem dlaczego wyszła z Anubisa.Chciała uciec od problemów.Samotność to jej druga nazwa .Nie daleko był internat Hermesa.Patrcia zaczęła iść w stronę budynku
Dom był ogromny.Pomieściłby 2 razy więcej młodzieży niż Anubis.Cały był okryty czerwoną naroślą.Dziewczyna nie pewnie podeszła do drzwi i zadzwoniła.Dzwonek można było usłyszeć nawet na dworze.Przed dom wyszła wysoka brunetka.Włosy miała spięte w wysokiego kucyka.Mundurek mieli podobny jedynie w herb różnił się.
-Hej jestem Patricia czy jest tam gdzieś William.?-Spytała niepewnie.
-Tak ...William-Brunetka zaczęła krzyczeć-Może wejdziesz-spytała.Jednak Patricia odmówiła.W drzwiach pojawił się William.Z wyglądu przypominał Eddiego.Czarne włosy były ułożone w
nieład.Bardzo przyzwoicie wyglądał.
-Oo hej Patricia coś się stało ?-Spytał chłopak
-Nie nic się nie stało tylko miała nadzieje,że przejdziesz się z mną na spacer nie mam się komu wygadać.-Patricia lekko się uśmiechnęła.Chłopak chwycił dziewczynę pod pachę.
-Będę twoim osobistym psychologiem.-Obydwoje zaczęli się śmiać.
Las.Czyste powietrze,spokój.Najlepsze miejsce na spacery.William i Patricia rozmawiali na różne tematy.Nie spieszyło im się do szkoły.
-Szkoda,że nie mieszkasz w Hermesie-Powiedział trochę smutnie chłopak.
-Co masz na myśli ?-Spytała Patricia
-Posłuchaj mnie uważnie.-Momentalnie się zatrzymał i spojrzał w jej głębokie oczy.-Patricia zamieszkaj w Domu Amona.
-Gdzie ona jest ?-Martwił się coraz bardziej Eddie.Jednak pomyślał chwilę czemu ogólnie się o nią martwi.Może dlatego,że coś jeszcze do niej czuje.Lub traktuje ją jak siostrę.
Nie wiedział.Wszytko zaczęło mu się mieszać.Było późno.Zrezygnował z czekania na Patricie.Poszedł do pokoju i rzucił się na łózko
Fabian siedział na łóżku jednocześnie czytając książkę.Eddie widząc,że kolega ma frajdę nie postanowił mu przeszkadzać.Założył słuchawki.
Minęła chwila po czym usłyszał krzyki.Myślał,że to są jakieś żarty.Wymienili spojrzenie grozy z Fabianem i w szybkim tempie wybiegli z pokoju.
W holu stał Jerome z buzią czerwoną jak burak.
-Kto..dosypał proszku do prania do mojego szamponu.-Krzyczał chłopak.Włosy miał niezwykle sterczące.
-Przepraszam myślałam,że będą puszyste bym miała co ugłaska.-Powiedziała Joy po czym każdy wybuchł śmiechem
Patrici cały czas myślała nad propozycją Williama.Nie wiedział co ma o tym myśleć.Miała wszystko zostawić i zacząć wszytko od nowa.Z jednej strony zapominała by o Eddiem.
Jednak ten dom dał jej wspaniałych przyjaciół.Wspomnienia dobre jak i złe.Musiała się zastanowić.Było późno myślała,że bynajmniej wszyscy są w pokojach.Ściągnęła kurtkę i odłożyła na wieszak.
-Kot to się zjawił ?-Spytał kpiącym głosem Eddie.
-O co ci znowu chodzi ?-Zapytała z pretensjami Patricia.
-Mi chyba tobie wychodzisz rano z śniadania,nie przychodzisz do szkoły i wracasz po dwudziestej co jest ?
-Nic a bynajmniej nie twoja sprawa.-Chłopak podszedł do dziewczyny i złapał ją z ramię.
-Posłuchaj zawsze ci pomogę.
-Ale ja nie chcę twojej pomocy ani jej nie oczekuję.-Dziewczyna wyrwała się objęć Eddiego.
-Nie poznaję cie Patricia .-Powiedział z przykrością.
-Ja również Eddie.-Odwróciła się i szybko pobiegła do pokoju.Po głowie chodziły jej tylko słowa Williama.
Hejcia ^^Dziś mam wyjątkowo dobry humor.Na początku chciałam przerosić,że post nie pojawił się ponieważ musiałam wyjechać niespodziewanie.Mam Toruńskie pierniki :3 Więc tak jak obiecałam powrócę z mega długim postem.Czas do nauki .
Ps: Przepraszam za błędy klawiatura trochę mi się psuje :c
sobota, 2 listopada 2013
Opowiadanie 2 ''William ?''
Jesienne popołudnie.Liście powoli zaczęły spadać na ziemię.Mara siedziała w salonie.Włosy zakrywały lekko zaróżowione policzki.Oczy były skupione na książce.
Jednak światło raziło ją mocno po oczach.Lubiła spokój i ciszę.Dawało jej to odprężenie.Książka była ciekawa chciała ją doczytać do końca.Jednak ktoś zadzwonił do drzwi.
Dziewczyna odsunęła krzesło i zaczęła się kierować do holu.W progu stał chłopak.Był wysoki i szczupły.Włosy były uczesane w artystyczny nie ład.Jego oczy były głębokie o zielonym kolorze..Miał zniewalający uśmiech.
-Dom Anubisa ?-Spytał
-Tak w czymś pomóc ?-Spytała brunetka.
-Uhh w końcu już chyba byłem w trzech domach za dużo się nachodziłem a tak po za tym mam na imię Jeremy.-Chłopak położył walizkę na ziemię po czym wyciągną rękę na powitanie.
-Mara miło mi.-Dziewczyna również uścisnęła ciepłą dłoń bruneta.
-Najpierw idź się zamelduj do Wiktora.-Mara wskazałam ręka na górę.Chłopak odłożył walizki na bok i pomaszerował na górę.Dziewczyna wróciła do salonu z myślą dokończenia książki.Usiadła wzięła głęboki oddech i chwyciła swoją lekturę.
-Marooo!!!-Krzyki Joy można było usłyszeć z góry.Brunetka zamknęła oczy i policzyła do trzech.
-Coś się stało Joy.-Mruknęła pod nosem.
-Jerome wziął mój szampon mogę pożyczyć twój ?-Spytała dziewczyna po czym zrobiła minę zbitego psiaka.Mara kiwnęła głową.Joy podskoczyła z radości i pobiegła na górę.Dziewczyna wzięła książkę pod rękę ubrała kurtkę i wyszła do biblioteki.
Alice stukała swoimi opuszkami palców na laptopie podczas gdy Ally oglądała zdjęcia rodzinę .Uwielbiała wspominać.Wszystkie wspólne chwile przelatywały jej przed oczami.Miałą fotograficzną pamięć dlatego otrzymała stypendium właśnie do tej szkoły.
Telefon dziewczyna zaczął wydawać znajome dźwięki.Chwyciła telefon do ręki po czym odrzuciła połączenie.Siostra zamknęła laptopa po czym podeszła do Ally.
-Wiesz,że nie możesz uciekać od problemów.-Powiedziała po czym odłożyła urządzenie na biurko.Stała przy drzwiach i popatrzyła się jeszcze raz na Ally.
-Dobranoc.-Uśmiechnęła się i wyszła.Jeszcze przez chwilę oglądała zdjęcia lecz później zaczęła się uczeniem z matematyki.Blondynka była wzorową uczennicą ale z pierwiastków to ona była cienka.
Wybiła dwudziesta.Pokój Fabiana i Eddiego.Każdy usiadł gdzie mu wygodnie.Fabian chodził nerwowo po pokoju.Jednak reszcie to przeszkadzało.Joy* nerwowo kręciła włosy a Alfie właśnie kończył swoją kanapkę.
-Więc po co chciałeś zebranie sibuny ?-Spytał znudzony głodomór.
-Tak dziś przyszedł pewien mężczyzna do Wiktora wyglądał na podejrzanego-zasugerował Eddie.
-Może to tylko przyjaciel Wiktora a może robi piżama party.-powiedział podekscytowany Alfie.
-Nie w tym rzecz trzeba się dowiedzieć kto to był ok ?-Spytał Eddie.
-Dobra Sibuna.
-Sibuna.
-Mam tylko jedno pytanie gdzie jest Patricia ?-Zapytała znudzona Joy.Każdy zaczął rozglądać się po pokoju.
-Nie mam pojęcia.-Powiedział trochę ciszej i mniej entuzjastyczniej blondyn.
Późny wieczór uwielbiona pora dnia przez świrów,pedofilii,ćpunów i pijaków.Jednakże Patricia uwielbiał tą część dnia.Spacerowała sobie po parku.
Wiatr bawił się jej rudymi włosami.Obcasy lekko stukały na kamieniej posadce.Nigdy nie odwracała się kiedy szła zawsze miała dziwne wrażenie,że ktoś za nią idzie.Wiatr posuwał liście które dawały odgłos chodzenia.
Dziewczyna poczuła dreszcze na całym ciele.Nie bała się tylko było jej po prostu zimno.Zamierzała wracać do internatu gdy za drzewa wyskoczył chłopak.
-Cześć Patricia.-Powiedział wesoło chłopak.Odsłonił po woli kaptur.
-William ?-Spytała dziewczyna po czym przytuliła chłopaka.
-Jak się tu wziąłeś ?
-Będę mieszkał w domu Amona dostałem stypendium.
-No co ty ale z ciebie świnia nawet nie napisałeś.-Powiedziała oburzona dziewczyna.
-Nie miałem czasu to wszystko działo się tak szybko.
-Jak coś to odwiedzisz mnie w Anubisie ?
-Pewnie dobra muszę lecieć pierwszy dzień nie chce mieć przekichane do zobaczenia.-Powiedział po czym znikną za kolejnym drzewem.Patricia wracała powoli do domu.
Nie spieszyło jej się.Jednakże przypomniało jej się o zebraniu sibuny.
Eddie coraz bardziej się niecierpliwił.Nagle drzwi do holu wydały charakterystyczne skrzypienie .Osobą okazała się Patricia.
-Gdzieś ty była ?-Spytał z pretensjami Eddie.
-Byłam na spacerze zapomniałam o zebraniu przepraszam.
-Jeżeli ci nie masz czasu lub cie nie zależy na sibunie to możesz odejść.-Zasugerował Eddie.
-Chcesz abym odeszła ?-Spytała oburzona dziewczyna.
-Ja ci tylko zaszeregowałem a decyzja należy do ciebie.-Powiedział blondyn.
-Zastanowię się.-Odpowiedziała rudowłosa i pobiegła na górę
Dziewczyna usiadła na łóżko i zaczęła rozmyślać.Może rzeczywiście przydał by się jej odpoczynek od Sibuny ?Zakryła twarzą ręce.Nie znała odpowiedzi.Była w tym momencie obojętna.Słowa Eddiego cały czas chodziły jej po głowie ''możesz odejść''.
Rudowłosa nie chciała na razie zaprzątać swojej głowy mało istotnymi sprawami.Wzięła szybko ciuchy i pobiegła do łazienki.Po wzięciu prysznica spojrzała się w lustro.
-O matko.-Patricia po prostu przestraszyła się siebie samej.Duże wory pod oczami i twarz.-Jestem drugi dzień a już mam wory pod oczami-mruknęła pod nosem dziewczyna.Po czym wyszła z łazienki.
Ally siedziała na swoim łóżku już przebrana w piżamę.Jej blond włosy były spięte w duży kok.Piżamę miała uroczą.Patricia uśmiechnęła się do współlokatorki.Dziewczyna odwzajemniła uśmiech.Odłożyła album na małą dębową szafeczkę która stała obok jej łóżka.
-Jak ci miną dzień ?-Spytała Ally jednocześnie zaczynając rozmowę.
-Wiesz w miarę miałam jedną niekomfortową sytuację ale wszystko ok a u ciebie ?-Spytała Patricia.
-Wszystko jej dobrze ale Wiktor jest jakiś dziwny.
-On zawsze taki jest nie przejmuj się dobra czas się kłaść dobranoc.-Powiedziała dziewczyna jednocześnie zgaszając światło.
-Dobranoc-odparła blondynka.
-Gdzie ona jest ?-Spytał a może jednak wykrzyczał mężczyzna w czarnej szacie.
-W Anubisie ale wiesz,że nie możemy się ujawnić.-Powiedział Wiktor.
-Nie obchodzi mnie to potrzebna mi ta dziewczyna a mogę przynajmniej wiedzieć kim jest ?
-Dowiesz się później.-Odparł spokojnie Wiktor.
____________________________________________________________________________
Hejcia :3 Opowiadanie wyszło mi krótkie i strasznie nudne.Doszły do nas dwie postacie Jeremy i William(postać drógo planowa) powinni niedługo zagościć w zakładce bohaterowie.
Jak widźcie coś źle zrobiłam z szablonem.Nie wiem co :d Nie długo to naprawię.Jedno jest pewne potrzebuję pomocy z blogiem dlatego powstanie zakładka nabór.Nie chciałam tego robić ale po prostu sytuacja mnie do tego zmusiła.
Opowiadanie następne pojawi się .... do piątku !! Tak tylko następne dopiero za dwa tygodnie ponieważ wyjeżdżam ale nie bójcie się powrócę z mega długim.To chyba wszystko
Do zobaczenia :*
*Tak Joy jest w sibunie.
Jednak światło raziło ją mocno po oczach.Lubiła spokój i ciszę.Dawało jej to odprężenie.Książka była ciekawa chciała ją doczytać do końca.Jednak ktoś zadzwonił do drzwi.
Dziewczyna odsunęła krzesło i zaczęła się kierować do holu.W progu stał chłopak.Był wysoki i szczupły.Włosy były uczesane w artystyczny nie ład.Jego oczy były głębokie o zielonym kolorze..Miał zniewalający uśmiech.
-Dom Anubisa ?-Spytał
-Tak w czymś pomóc ?-Spytała brunetka.
-Uhh w końcu już chyba byłem w trzech domach za dużo się nachodziłem a tak po za tym mam na imię Jeremy.-Chłopak położył walizkę na ziemię po czym wyciągną rękę na powitanie.
-Mara miło mi.-Dziewczyna również uścisnęła ciepłą dłoń bruneta.
-Najpierw idź się zamelduj do Wiktora.-Mara wskazałam ręka na górę.Chłopak odłożył walizki na bok i pomaszerował na górę.Dziewczyna wróciła do salonu z myślą dokończenia książki.Usiadła wzięła głęboki oddech i chwyciła swoją lekturę.
-Marooo!!!-Krzyki Joy można było usłyszeć z góry.Brunetka zamknęła oczy i policzyła do trzech.
-Coś się stało Joy.-Mruknęła pod nosem.
-Jerome wziął mój szampon mogę pożyczyć twój ?-Spytała dziewczyna po czym zrobiła minę zbitego psiaka.Mara kiwnęła głową.Joy podskoczyła z radości i pobiegła na górę.Dziewczyna wzięła książkę pod rękę ubrała kurtkę i wyszła do biblioteki.
Alice stukała swoimi opuszkami palców na laptopie podczas gdy Ally oglądała zdjęcia rodzinę .Uwielbiała wspominać.Wszystkie wspólne chwile przelatywały jej przed oczami.Miałą fotograficzną pamięć dlatego otrzymała stypendium właśnie do tej szkoły.
Telefon dziewczyna zaczął wydawać znajome dźwięki.Chwyciła telefon do ręki po czym odrzuciła połączenie.Siostra zamknęła laptopa po czym podeszła do Ally.
-Wiesz,że nie możesz uciekać od problemów.-Powiedziała po czym odłożyła urządzenie na biurko.Stała przy drzwiach i popatrzyła się jeszcze raz na Ally.
-Dobranoc.-Uśmiechnęła się i wyszła.Jeszcze przez chwilę oglądała zdjęcia lecz później zaczęła się uczeniem z matematyki.Blondynka była wzorową uczennicą ale z pierwiastków to ona była cienka.
Wybiła dwudziesta.Pokój Fabiana i Eddiego.Każdy usiadł gdzie mu wygodnie.Fabian chodził nerwowo po pokoju.Jednak reszcie to przeszkadzało.Joy* nerwowo kręciła włosy a Alfie właśnie kończył swoją kanapkę.
-Więc po co chciałeś zebranie sibuny ?-Spytał znudzony głodomór.
-Tak dziś przyszedł pewien mężczyzna do Wiktora wyglądał na podejrzanego-zasugerował Eddie.
-Może to tylko przyjaciel Wiktora a może robi piżama party.-powiedział podekscytowany Alfie.
-Nie w tym rzecz trzeba się dowiedzieć kto to był ok ?-Spytał Eddie.
-Dobra Sibuna.
-Sibuna.
-Mam tylko jedno pytanie gdzie jest Patricia ?-Zapytała znudzona Joy.Każdy zaczął rozglądać się po pokoju.
-Nie mam pojęcia.-Powiedział trochę ciszej i mniej entuzjastyczniej blondyn.
Późny wieczór uwielbiona pora dnia przez świrów,pedofilii,ćpunów i pijaków.Jednakże Patricia uwielbiał tą część dnia.Spacerowała sobie po parku.
Wiatr bawił się jej rudymi włosami.Obcasy lekko stukały na kamieniej posadce.Nigdy nie odwracała się kiedy szła zawsze miała dziwne wrażenie,że ktoś za nią idzie.Wiatr posuwał liście które dawały odgłos chodzenia.
Dziewczyna poczuła dreszcze na całym ciele.Nie bała się tylko było jej po prostu zimno.Zamierzała wracać do internatu gdy za drzewa wyskoczył chłopak.
-Cześć Patricia.-Powiedział wesoło chłopak.Odsłonił po woli kaptur.
-William ?-Spytała dziewczyna po czym przytuliła chłopaka.
-Jak się tu wziąłeś ?
-Będę mieszkał w domu Amona dostałem stypendium.
-No co ty ale z ciebie świnia nawet nie napisałeś.-Powiedziała oburzona dziewczyna.
-Nie miałem czasu to wszystko działo się tak szybko.
-Jak coś to odwiedzisz mnie w Anubisie ?
-Pewnie dobra muszę lecieć pierwszy dzień nie chce mieć przekichane do zobaczenia.-Powiedział po czym znikną za kolejnym drzewem.Patricia wracała powoli do domu.
Nie spieszyło jej się.Jednakże przypomniało jej się o zebraniu sibuny.
Eddie coraz bardziej się niecierpliwił.Nagle drzwi do holu wydały charakterystyczne skrzypienie .Osobą okazała się Patricia.
-Gdzieś ty była ?-Spytał z pretensjami Eddie.
-Byłam na spacerze zapomniałam o zebraniu przepraszam.
-Jeżeli ci nie masz czasu lub cie nie zależy na sibunie to możesz odejść.-Zasugerował Eddie.
-Chcesz abym odeszła ?-Spytała oburzona dziewczyna.
-Ja ci tylko zaszeregowałem a decyzja należy do ciebie.-Powiedział blondyn.
-Zastanowię się.-Odpowiedziała rudowłosa i pobiegła na górę
Dziewczyna usiadła na łóżko i zaczęła rozmyślać.Może rzeczywiście przydał by się jej odpoczynek od Sibuny ?Zakryła twarzą ręce.Nie znała odpowiedzi.Była w tym momencie obojętna.Słowa Eddiego cały czas chodziły jej po głowie ''możesz odejść''.
Rudowłosa nie chciała na razie zaprzątać swojej głowy mało istotnymi sprawami.Wzięła szybko ciuchy i pobiegła do łazienki.Po wzięciu prysznica spojrzała się w lustro.
-O matko.-Patricia po prostu przestraszyła się siebie samej.Duże wory pod oczami i twarz.-Jestem drugi dzień a już mam wory pod oczami-mruknęła pod nosem dziewczyna.Po czym wyszła z łazienki.
Ally siedziała na swoim łóżku już przebrana w piżamę.Jej blond włosy były spięte w duży kok.Piżamę miała uroczą.Patricia uśmiechnęła się do współlokatorki.Dziewczyna odwzajemniła uśmiech.Odłożyła album na małą dębową szafeczkę która stała obok jej łóżka.
-Jak ci miną dzień ?-Spytała Ally jednocześnie zaczynając rozmowę.
-Wiesz w miarę miałam jedną niekomfortową sytuację ale wszystko ok a u ciebie ?-Spytała Patricia.
-Wszystko jej dobrze ale Wiktor jest jakiś dziwny.
-On zawsze taki jest nie przejmuj się dobra czas się kłaść dobranoc.-Powiedziała dziewczyna jednocześnie zgaszając światło.
-Dobranoc-odparła blondynka.
-Gdzie ona jest ?-Spytał a może jednak wykrzyczał mężczyzna w czarnej szacie.
-W Anubisie ale wiesz,że nie możemy się ujawnić.-Powiedział Wiktor.
-Nie obchodzi mnie to potrzebna mi ta dziewczyna a mogę przynajmniej wiedzieć kim jest ?
-Dowiesz się później.-Odparł spokojnie Wiktor.
____________________________________________________________________________
Hejcia :3 Opowiadanie wyszło mi krótkie i strasznie nudne.Doszły do nas dwie postacie Jeremy i William(postać drógo planowa) powinni niedługo zagościć w zakładce bohaterowie.
Jak widźcie coś źle zrobiłam z szablonem.Nie wiem co :d Nie długo to naprawię.Jedno jest pewne potrzebuję pomocy z blogiem dlatego powstanie zakładka nabór.Nie chciałam tego robić ale po prostu sytuacja mnie do tego zmusiła.
Opowiadanie następne pojawi się .... do piątku !! Tak tylko następne dopiero za dwa tygodnie ponieważ wyjeżdżam ale nie bójcie się powrócę z mega długim.To chyba wszystko
Do zobaczenia :*
*Tak Joy jest w sibunie.
środa, 23 października 2013
Opowiadanie 1 ''Hej mogę się dosiąść ?''
30.10.2012
Z perspektywy Patrici
Dzień w którym straciłam zaufanie do życia miną już dawno.Zastanawiałam się nad jednym czemu los jest taki okrutny dla mnie.Zadaje mi tyle bólu,rzuca kłody pod nogi.
Jednak trzeba żyć teraźniejszością.Dziś wracam do szkoły.W te wakacje zamknęłam rozdział swojego życia i zaczynam nowy.Pogoda dziś jednak nie dopisała.Na dworze było zimno i deszczowo.Pierwsze liście zaczęły spadać na ziemię.
Postanowiłam jechać pociągiem niż z moim ojcem.Gdy siedziałam w wagonie uwielbiałam patrzyć się przez okno.Zawsze dawało mi to odrobinę szczęścia.Byłam aż tak zamyślona,że nie usłyszałam jak ktoś do mnie mówi.
-Hej mogę się dosiąść ?-Zapytała blondynka.Wyglądała na sympatyczną.Jej włosy był długie i kręcone.Na sobie miała szarą bluzkę i czerwone spodnie.
-Tak pewnie.-Opowiedziałam po czym dziewczyna usiadła naprzeciwko mnie.
-Jestem Ally a ty ?-Spytała radośnie odgarniając swoje włosy.
-Patricia.-Blondynka uśmiechała i zaczęła coś szperać w torebce.
-Jestem taka podekscytowana jadę właśnie do nowej szkoły.
-Do jakiej ?-Spytałam .
-Nazwy nie pamiętam ale wiem,ze będę mieszkać w Anubisie ?
-Serio to witam.-Ally popatrzyła się na mnie trochę dziwnie ale po chwili zrozumiała.
-To opowiadaj jak tam jest.-Zaczęłam opowiadać o szczegółach a skończyłam jak to Wiktor kocha swojego ptaszka
-Widać,że macie tam wesoło a teraz powiedz mi coś o sobie.-Powiedział dziewczyna po czym spojrzała na telefon.Ktoś do niej dzwonił jednak nie miała zamiaru odbierać.Wyciszyła i schowała do torebki.
-Hmm....od czego by tu zacząć mam siostrę bliźniaczkę Piper mam dość ciężki charakter jednak zaczynam cię lubić.-Uśmiechnęłam się do niej odwzajemnią uśmiech.
-Też mam siostrę bliźniaczkę nazywa się Alice i również będzie chodziła do tej szkoły jednak wsiadła nie do tego pociągu i musi przyjechać następnym.
Rozmawialiśmy całą drogę.Bardzo ją polubiłam.Podroż minęła mam bardzo szybko.Wyjęliśmy z pociągu walizki i zaczęliśmy się kierować w stronę taksówki.Mieliśmy bardzo miłego taksówkarza.Gdy już dojechaliśmy pan wyją nasze bagaże.
-Witaj w Anubisie.-Powiedziałam widać był,że się cieszy.
-Tu jest cudownie.-Duża narośl zasłaniała połowę domu.Było pochmurno więc deszcz dodawał trochę straszności.Weszliśmy do środka.W holu świecił się duży żyrandol.Powiedziałam Ally żeby poszła do Wiktora się zameldować.
Wchodząc do salonu dostrzegłam Fabian skulonego na kanapie.Wyglądał jakby płakał.
-Fabian coś się stało.-Usiałam obok niego czekając aż odpowie.Gdy podniósł twarz było widać,że płakał.
-Nina nie wraca.-Czułam jaki ból teraz przezywa.Tak samo mnie bolało ja Eddie....Nie ważne.Strasznie było mi go żal.Chciałam mu jakoś pomóc.Do salonu weszła Ally uśmiechnięta jednak gdy zobaczyła chłopaka jej uśmiech trochę zmalał.
-Nie będę wam przeszkadzać.-Powiedziała cicho się wycofując.
-Tak mi przykro Fabina wiem co czujesz.
-Jak możesz czuć taki ból jak jesteś szczęśliwa z Eddiem ?-Zapytał.
-Nie jestem już z Eddiem.-Mruknęłam pod nosem.
-Nie wiedziałem a tak poza tym kim jest ta dziewczyna ?
-To Ally przyjechała się uczyć jej siostra będzie jeszcze tu chodzić.-Powiedziałam już spokojnie nie byłam zła na Fabiana nikt nie wie,ze nie jestem już z Eddiem.
-Okey ogarnij się chłopie chodź zapoznam cię z Ally.-Wzięłam chłopaka z rękę i poszłam do kuchni gdzie blondynka przygotowywała sobie herbatę.
-Ally to Fabian,Fabian to Ally to wy się zapoznajcie a ja muszę coś załatwić.-Powiedziałam i powoli zaczęłam wychodzić z kuchni.
Wychodząc z holu spotkałam Alfiego i Marę .Oczywiście przywitałam się z nimi jednak udało mi się porozmawiać tylko z Mara ponieważ Alfie pobiegł już do kuchni po ciasteczka.
Po chwili do holu weszła wysoka blondynka.Włosy miała wyprostowane.Miała na sobie biała bluzkę,czarne spodnie i buty na obcasie.
-Hej to jest dom Anubisa ?-Spytała niepewnie.Kiwnęłam głową twierdząco.
-Uff co za szczęście spóźniła się na pociąg a moja siostra pojechała pierwszym.
-Alice tak ?-Spytałam jednak już wiedział,że to ona.
-Tak pewnie już poznałaś moją siostrę.-Uśmiechnęłam się.Do holu przyleciała Ally.Były jednak trochę podobne .
-Myślałam,że nie trafisz.-Zaśmiałam się w raz z Marą.Po chwili do holu wleciała uradowana Willow i Eddie.Przywitałam się z Willow a z nim nie miała nic do czynienia dlatego wyszłam na spacer.
Jednak wyszedł z mną.Nie odwracałam się po prostu czułam jego oddech na plecach.
-Gaduło poczekaj.-Krzykną chłopka.Ustałam w miejscu, żeby nie wybuchnąć.
-Po pierwsze nie mów na mnie tak a po drugie nie mam na co czekać.-Powiedziałam po czym zaczęłam iść dalej.
-Muszę coś ci wyjaśnić.-Powiedz lecz ja nie zwracałam na to uwagi.Jednak po chwili poczułam jego rękę na moim ramieniu.Odwrócił mnie w jego stronę.Od razu uwolniłam się od jego ręki.
-Nie dotykaj mnie. -Krzyknęłam
-Porozmawiajmy.-Zaproponował.
-O czym ? Jak przez ciebie cierpiałam ile łez wypłakałam w poduszkę.Nie mam sensu.Staram się o tobie zapomnieć jednak ty wszytko utrudniasz.
-Przepraszam ale podczas wakacji uświadomiłem sobie,że nie czułem nic do ciebie.-Powiedział.Jak można być takim okrutnym i powiedzieć to dziewczynie prosto w oczy.Jednak już nie płakałam za dużo łez wylałam na niego.Miałam ochotę już wrócić do internatu.
Przechodząc koło niego powiedział- nienawidzę cię.- i odeszła.Po drodze rozmyślałam czy dobrze zrobiłam przytwierdzając tu. Życie pod jednym dachem z nim to będzie jakby ktoś wbiłam mi nóż w serce.Wchodząc do domu można było usłyszeć głosy reszty znajomych.Zdjęłam
kurtkę i ogarnęłam włosy.Zabawa w salonie trwała w najlepsze.
-No ile ich tu jeszcze będzie.-Zaczął się żalić Jerome.
-Ale czego ?-Spytałam ciekawa
-Was bab wszędzie dziewczyny a nas chłopów tylko czwóro.-Powiedział urażony chłopak.Po chwili każdy zaczął się śmiać.Jednak zabawę zepsuł nasz kochany dozorca.
-Zbiórka.-Rozkazał po czym każdy ustawił się w rządku.
-Gdzie Eddison ?-Spytał jednak już po chwili drzwi do domu trzasnęły.Zauważył,że jest zbiórka i posłusznie się ustawił.
-Więc zaczynacie nowy rok mam nadzieje,że w tym roku będziecie rozsądniejsi.Cisza nocna jak zawsze od dwudziestej drugiej.Wprowadzam nową zasadę uczniowie od godziny osiemnastej mają zakaz wychodzenia poza teren Anubisa.To wszystko możecie iść.-Powiedział po czym ciężkim krokiem poszedł do swojego gabinetu.
Czas na zamiany również w pokojach w tym roku będę mieszkać z Ally.Zauważyłam,że na pewno się z nią dogadam.Gdy doszłam do pokoju mojej współlokatorki jeszcze nie było.Wyciągnęłam swoją uroczą piżamę i poszłam do łazienki wsiąść odprężającą kompie.Wychodząc z toalety zobaczyłam Fabian i Ally widać,że znaleźli wspólny język.
Cieszyłam się iż Fabian może zapomnieć o Ninie.Właśnie Nina nie pogodziłam się z nią podczas wakacji.Myślę trochę może być moja winna.Nie ma co się obwiniać.Mam też trochę swoich problemów.Gdy dotarłam do pokoju odłożyłam cichu na półkę i położyłam się na łóżko.Widok pokoju przez dwa miesiące nie zmienił się.Po stronie Ally na półce widniały już zdjęcia i figurki.
Na moje niestety było jeszcze pusto jutro się tym zajmę.Położyłam głowę na poduszce i zasnęłam.
Z perspektywy Fabian
-Do jutra.-Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i weszła do pokoju.Ally jest bardzo fajna jednak jej siostra jest o nieco lepsza.Nie mówię,że wybieram w dziewczynach.Jednak Alice ma coś w sobie co mnie do niej ciągnie.Nie wiem sam.Na razie nie mam zamiaru się z nikim związywać.Poszedłem szybko do pokoju.
Eddie leżał na łóżku i słuchał muzyki.Nie zwracając uwagi poszedłem spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Noc mijała spokojne.Każdy wychowanek smacznie spał.Jedni śnili o jedzeniu a inni od jednorożcach a jeszcze inni o książkach.Jednak Ally miała bardzo męczący i przykry.Nie wiem co dokładnie się jej śniło.Po chwili jednak się uspokoiła
Cały dom był pochłonięty ciemnością.Drzewa lekko szumiały w rytm wiatru.Księżyc świecił w pełni na niebie.Między drzewami stał mężczyzna.Na sobie miała dużą czarną długą szatę która zakrywała całe jego ciało.W ręku trzymał stary wisior.Najwidoczniej był on dla niego cenny.Ściskał go z całej siły.Po chwili uśmiechną się złowieszczo i zaczął iść w kierunku Aunbisa.
Zatrzymał się przed samy wejściem.
-Witam z powrotem-powiedział Wiktor który znikąd się pojawił przy wejściu.
-Witam wiesz po co przyszedłem.-Powiedział zachrypniętym głosem
31.08.2012
Z perspektywy Eddiego
Może trochę przesadziłem.Byłem stanowczo za ..okrutny ? Chciałem jej powiedzieć po prostu prawdę nie wiem czemu do tego doszło.Zamierzałem znów z nią porozmawiać ale teraz będę łagodny.Chcę jej zaproponować przyjaźń.Dziś ostatni dzień wolnego więc zaproponuję spacer.Nie to będzie za bardzo romantyczne.Na rozmowę.O tak.
Gdy już wszyscy byli po śniadaniu i rozeszli się do swoich pokojów.Patricia usiadła sobie na sofie i uważnie przyglądała się ścianie.
-Hej możemy pogadać.-Spytałem niepewnie.Prychnęła no cóż kto powiedział,że będzie łatwo.
-Proszę porozmawiajmy.-zaproponowałem.Zauważyłem,że po poliku dziewczyny spłynęła łez.
-Nie płacz nie jestem warty tych łez.-Powiedziałem dziewczyna lekko uśmiechnęła się.
-O czym chcesz rozmawiać ?-Spytała cicho.
-Chciałem zaproponować żebyśmy zostali dobrymi przyjaciółmi.-Gaduła odwróciła się w moją stronę.Czasami jej twarz mnie przerażała.
-Dobra więc przyjacielu muszę cię opuścić ponieważ idę się dopiero rozpakować.-Dziewczyna uśmiechała się.
-Więc dobrze przyjaciółko również muszę iść się rozpakować.-Zaśmialiśmy się razem.Gdy Patricia zniknęła z poza zasięgu mojego wzroku zacząłem myśleć.Czemu to zaczynałem.Ile ona przez zemnie wyciepała.
Dobra nieważne.Wychodząc z salonu wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-Uważaj jak leziesz !!-Krzyknęła
-To ty uważaj ....
-Ally.-Powiedziała dziewczyna po czym pomogłem dziewczynie się podnieść z podłogi.Wyglądała dość przyzwoicie.Poprawiła włosy.
-Nowa ?-Spytałem.
-Niestety a ty jesteś ?
-Eddie.-Uśmiechnęła się.
-Dobra Eddie miło mi cię poznać i następnym razem uważaj jak chodzisz.-Powiedział po czym pobiegła na górę.Pewnie nowa przyjaciółka Joy z twierdzi. Eddie.Wchodząc do salonu można już odczuć aromat6 naleśników z czekoladą.
Do pokoju zaczęli schodzić się uczniowie.Każdy był ubrany w standardowy mundurek szkolny.Patricia dziś wyglądała inaczej zaczęła prostować włosy.Bogu dzięki nie mówię,ze kręconych brzydko wyglądała ale wolę starą ją.Zjadłem szybko śniadanie i poszedłem po torbę do pokoju.Do holu wzeszedł mężczyzna niewysokiego wzrostu.Twarz zasłaniał duży kaptur jedynie było widać lekki zarost na jego brodzie.
Na sobie miał czarny płaszcz po kolana.Z mojego punktu widzenia wyglądał strasznie.
-Jest Wiktor.-Spytał
-Tak na górze w swoim gabinecie.-Powiedziałem po czym mężczyzna wyminą mnie i poszedł na górę.Coś knują pomyślałem.Gdy usłyszałem jak drzwi cicho zaskrzypiały poszedłem na górę po czym przystawiłem się do drzwi.
-Trzeba obmyślać plan te szczeniaki nie mogą się niczego domyślać-Powiedział Wiktor swoim grubym głosem.
-To twoja sprawa ja mam swoich podopiecznych.Kiedy spotkanie ?-Spytał mężczyzna
-Dziś po dwudziestej drugiej.-Eddie odsunął się od razu od drzwi i szybko pobiegł na dół.Akurat Fabian wychodził z salonu.Złapał go za marynarkę i pociągną do tyłu.
-Spotkanie Sibuny o dwudziestej przekaż wszystkim.
Gdy śniadanie dobiegło końca Joy postanowiła iść po swoją torbę.Była trochę smutna iż nie miała w tym roku pokoju z Marą tylko z Willow i Alice.Nie miała nic do blondynki wręcz przeciwnie znakomicie się dogadywały.
Na schodach zauważyła Fabiany który rozmawia z Eddiem.Pewnie zaczyna ich ta cała sibuna.Była ciekawa lecz w tym roku chcę odpocząć i wziąć się do nauki.W tym roku miała tu już nie przyjechać z powodu złych ocen jednak namówiła rodziców,że to się więcej nie powtórzy.
Joy przez chwile zaczęła myśleć czy związek z Jeromem ma sens.Jednak po chwili odrzuciła sobie tą myśl.Lekcje minęły dla dziewczyny szybko.Na przerwach głównie rozmawiała z Marą.Tuż po lekcjach poszła na chwilę do sali teatralnej ponieważ zostawiła tam książkę.Na fotelu siedział Jerome.
Wyglądał na zamyślonego.Jego włosy były staranie uczesany.Spoglądał się w jeden punkt.
-O czym tak myślisz ?-Spytała dziewczyna siadając obok niego.
-O nas.-Odparł
-I do jakiego wniosku doszedłeś ?
-Do tego gdyby ciebie zabrakło moje życie straciło by sens.-Chłopak spojrzał na dziewczynę swoimi głębokimi oczami.
-Jesteś słodki.-Powiedziała i pocałowała go w policzek.Wzięła go za rękę i razem pomaszerowali do Anubisa.
Witam was po przerwie.Wracam z nowym entuzjazmem i nowymi pomysłami na oto tu zaczęty sezon 2.Wiem,że nie wyszedł za specjalnie ale bynajmniej jest.Zastanawiałam się nad ty czy bym nie potrzebowała pomocy przy blogu jeżeli ktoś ma chęci to niech piszcie w komentarzu to jest sprawa która potrzebuje jeszcze przemyśleń ale dobra.Na aktualności będzie pisany stan następnego rozdziału i przewidywania data publikacji.
Do zobaczenia :d
PS:Przepraszam za błędy.
Z perspektywy Patrici
Dzień w którym straciłam zaufanie do życia miną już dawno.Zastanawiałam się nad jednym czemu los jest taki okrutny dla mnie.Zadaje mi tyle bólu,rzuca kłody pod nogi.
Jednak trzeba żyć teraźniejszością.Dziś wracam do szkoły.W te wakacje zamknęłam rozdział swojego życia i zaczynam nowy.Pogoda dziś jednak nie dopisała.Na dworze było zimno i deszczowo.Pierwsze liście zaczęły spadać na ziemię.
Postanowiłam jechać pociągiem niż z moim ojcem.Gdy siedziałam w wagonie uwielbiałam patrzyć się przez okno.Zawsze dawało mi to odrobinę szczęścia.Byłam aż tak zamyślona,że nie usłyszałam jak ktoś do mnie mówi.
-Hej mogę się dosiąść ?-Zapytała blondynka.Wyglądała na sympatyczną.Jej włosy był długie i kręcone.Na sobie miała szarą bluzkę i czerwone spodnie.
-Tak pewnie.-Opowiedziałam po czym dziewczyna usiadła naprzeciwko mnie.
-Jestem Ally a ty ?-Spytała radośnie odgarniając swoje włosy.
-Patricia.-Blondynka uśmiechała i zaczęła coś szperać w torebce.
-Jestem taka podekscytowana jadę właśnie do nowej szkoły.
-Do jakiej ?-Spytałam .
-Nazwy nie pamiętam ale wiem,ze będę mieszkać w Anubisie ?
-Serio to witam.-Ally popatrzyła się na mnie trochę dziwnie ale po chwili zrozumiała.
-To opowiadaj jak tam jest.-Zaczęłam opowiadać o szczegółach a skończyłam jak to Wiktor kocha swojego ptaszka
-Widać,że macie tam wesoło a teraz powiedz mi coś o sobie.-Powiedział dziewczyna po czym spojrzała na telefon.Ktoś do niej dzwonił jednak nie miała zamiaru odbierać.Wyciszyła i schowała do torebki.
-Hmm....od czego by tu zacząć mam siostrę bliźniaczkę Piper mam dość ciężki charakter jednak zaczynam cię lubić.-Uśmiechnęłam się do niej odwzajemnią uśmiech.
-Też mam siostrę bliźniaczkę nazywa się Alice i również będzie chodziła do tej szkoły jednak wsiadła nie do tego pociągu i musi przyjechać następnym.
Rozmawialiśmy całą drogę.Bardzo ją polubiłam.Podroż minęła mam bardzo szybko.Wyjęliśmy z pociągu walizki i zaczęliśmy się kierować w stronę taksówki.Mieliśmy bardzo miłego taksówkarza.Gdy już dojechaliśmy pan wyją nasze bagaże.
-Witaj w Anubisie.-Powiedziałam widać był,że się cieszy.
-Tu jest cudownie.-Duża narośl zasłaniała połowę domu.Było pochmurno więc deszcz dodawał trochę straszności.Weszliśmy do środka.W holu świecił się duży żyrandol.Powiedziałam Ally żeby poszła do Wiktora się zameldować.
Wchodząc do salonu dostrzegłam Fabian skulonego na kanapie.Wyglądał jakby płakał.
-Fabian coś się stało.-Usiałam obok niego czekając aż odpowie.Gdy podniósł twarz było widać,że płakał.
-Nina nie wraca.-Czułam jaki ból teraz przezywa.Tak samo mnie bolało ja Eddie....Nie ważne.Strasznie było mi go żal.Chciałam mu jakoś pomóc.Do salonu weszła Ally uśmiechnięta jednak gdy zobaczyła chłopaka jej uśmiech trochę zmalał.
-Nie będę wam przeszkadzać.-Powiedziała cicho się wycofując.
-Tak mi przykro Fabina wiem co czujesz.
-Jak możesz czuć taki ból jak jesteś szczęśliwa z Eddiem ?-Zapytał.
-Nie jestem już z Eddiem.-Mruknęłam pod nosem.
-Nie wiedziałem a tak poza tym kim jest ta dziewczyna ?
-To Ally przyjechała się uczyć jej siostra będzie jeszcze tu chodzić.-Powiedziałam już spokojnie nie byłam zła na Fabiana nikt nie wie,ze nie jestem już z Eddiem.
-Okey ogarnij się chłopie chodź zapoznam cię z Ally.-Wzięłam chłopaka z rękę i poszłam do kuchni gdzie blondynka przygotowywała sobie herbatę.
-Ally to Fabian,Fabian to Ally to wy się zapoznajcie a ja muszę coś załatwić.-Powiedziałam i powoli zaczęłam wychodzić z kuchni.
Wychodząc z holu spotkałam Alfiego i Marę .Oczywiście przywitałam się z nimi jednak udało mi się porozmawiać tylko z Mara ponieważ Alfie pobiegł już do kuchni po ciasteczka.
Po chwili do holu weszła wysoka blondynka.Włosy miała wyprostowane.Miała na sobie biała bluzkę,czarne spodnie i buty na obcasie.
-Hej to jest dom Anubisa ?-Spytała niepewnie.Kiwnęłam głową twierdząco.
-Uff co za szczęście spóźniła się na pociąg a moja siostra pojechała pierwszym.
-Alice tak ?-Spytałam jednak już wiedział,że to ona.
-Tak pewnie już poznałaś moją siostrę.-Uśmiechnęłam się.Do holu przyleciała Ally.Były jednak trochę podobne .
-Myślałam,że nie trafisz.-Zaśmiałam się w raz z Marą.Po chwili do holu wleciała uradowana Willow i Eddie.Przywitałam się z Willow a z nim nie miała nic do czynienia dlatego wyszłam na spacer.
Jednak wyszedł z mną.Nie odwracałam się po prostu czułam jego oddech na plecach.
-Gaduło poczekaj.-Krzykną chłopka.Ustałam w miejscu, żeby nie wybuchnąć.
-Po pierwsze nie mów na mnie tak a po drugie nie mam na co czekać.-Powiedziałam po czym zaczęłam iść dalej.
-Muszę coś ci wyjaśnić.-Powiedz lecz ja nie zwracałam na to uwagi.Jednak po chwili poczułam jego rękę na moim ramieniu.Odwrócił mnie w jego stronę.Od razu uwolniłam się od jego ręki.
-Nie dotykaj mnie. -Krzyknęłam
-Porozmawiajmy.-Zaproponował.
-O czym ? Jak przez ciebie cierpiałam ile łez wypłakałam w poduszkę.Nie mam sensu.Staram się o tobie zapomnieć jednak ty wszytko utrudniasz.
-Przepraszam ale podczas wakacji uświadomiłem sobie,że nie czułem nic do ciebie.-Powiedział.Jak można być takim okrutnym i powiedzieć to dziewczynie prosto w oczy.Jednak już nie płakałam za dużo łez wylałam na niego.Miałam ochotę już wrócić do internatu.
Przechodząc koło niego powiedział- nienawidzę cię.- i odeszła.Po drodze rozmyślałam czy dobrze zrobiłam przytwierdzając tu. Życie pod jednym dachem z nim to będzie jakby ktoś wbiłam mi nóż w serce.Wchodząc do domu można było usłyszeć głosy reszty znajomych.Zdjęłam
kurtkę i ogarnęłam włosy.Zabawa w salonie trwała w najlepsze.
-No ile ich tu jeszcze będzie.-Zaczął się żalić Jerome.
-Ale czego ?-Spytałam ciekawa
-Was bab wszędzie dziewczyny a nas chłopów tylko czwóro.-Powiedział urażony chłopak.Po chwili każdy zaczął się śmiać.Jednak zabawę zepsuł nasz kochany dozorca.
-Zbiórka.-Rozkazał po czym każdy ustawił się w rządku.
-Gdzie Eddison ?-Spytał jednak już po chwili drzwi do domu trzasnęły.Zauważył,że jest zbiórka i posłusznie się ustawił.
-Więc zaczynacie nowy rok mam nadzieje,że w tym roku będziecie rozsądniejsi.Cisza nocna jak zawsze od dwudziestej drugiej.Wprowadzam nową zasadę uczniowie od godziny osiemnastej mają zakaz wychodzenia poza teren Anubisa.To wszystko możecie iść.-Powiedział po czym ciężkim krokiem poszedł do swojego gabinetu.
Czas na zamiany również w pokojach w tym roku będę mieszkać z Ally.Zauważyłam,że na pewno się z nią dogadam.Gdy doszłam do pokoju mojej współlokatorki jeszcze nie było.Wyciągnęłam swoją uroczą piżamę i poszłam do łazienki wsiąść odprężającą kompie.Wychodząc z toalety zobaczyłam Fabian i Ally widać,że znaleźli wspólny język.
Cieszyłam się iż Fabian może zapomnieć o Ninie.Właśnie Nina nie pogodziłam się z nią podczas wakacji.Myślę trochę może być moja winna.Nie ma co się obwiniać.Mam też trochę swoich problemów.Gdy dotarłam do pokoju odłożyłam cichu na półkę i położyłam się na łóżko.Widok pokoju przez dwa miesiące nie zmienił się.Po stronie Ally na półce widniały już zdjęcia i figurki.
Na moje niestety było jeszcze pusto jutro się tym zajmę.Położyłam głowę na poduszce i zasnęłam.
Z perspektywy Fabian
-Do jutra.-Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i weszła do pokoju.Ally jest bardzo fajna jednak jej siostra jest o nieco lepsza.Nie mówię,że wybieram w dziewczynach.Jednak Alice ma coś w sobie co mnie do niej ciągnie.Nie wiem sam.Na razie nie mam zamiaru się z nikim związywać.Poszedłem szybko do pokoju.
Eddie leżał na łóżku i słuchał muzyki.Nie zwracając uwagi poszedłem spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Noc mijała spokojne.Każdy wychowanek smacznie spał.Jedni śnili o jedzeniu a inni od jednorożcach a jeszcze inni o książkach.Jednak Ally miała bardzo męczący i przykry.Nie wiem co dokładnie się jej śniło.Po chwili jednak się uspokoiła
Cały dom był pochłonięty ciemnością.Drzewa lekko szumiały w rytm wiatru.Księżyc świecił w pełni na niebie.Między drzewami stał mężczyzna.Na sobie miała dużą czarną długą szatę która zakrywała całe jego ciało.W ręku trzymał stary wisior.Najwidoczniej był on dla niego cenny.Ściskał go z całej siły.Po chwili uśmiechną się złowieszczo i zaczął iść w kierunku Aunbisa.
Zatrzymał się przed samy wejściem.
-Witam z powrotem-powiedział Wiktor który znikąd się pojawił przy wejściu.
-Witam wiesz po co przyszedłem.-Powiedział zachrypniętym głosem
Z perspektywy Eddiego
Może trochę przesadziłem.Byłem stanowczo za ..okrutny ? Chciałem jej powiedzieć po prostu prawdę nie wiem czemu do tego doszło.Zamierzałem znów z nią porozmawiać ale teraz będę łagodny.Chcę jej zaproponować przyjaźń.Dziś ostatni dzień wolnego więc zaproponuję spacer.Nie to będzie za bardzo romantyczne.Na rozmowę.O tak.
Gdy już wszyscy byli po śniadaniu i rozeszli się do swoich pokojów.Patricia usiadła sobie na sofie i uważnie przyglądała się ścianie.
-Hej możemy pogadać.-Spytałem niepewnie.Prychnęła no cóż kto powiedział,że będzie łatwo.
-Proszę porozmawiajmy.-zaproponowałem.Zauważyłem,że po poliku dziewczyny spłynęła łez.
-Nie płacz nie jestem warty tych łez.-Powiedziałem dziewczyna lekko uśmiechnęła się.
-O czym chcesz rozmawiać ?-Spytała cicho.
-Chciałem zaproponować żebyśmy zostali dobrymi przyjaciółmi.-Gaduła odwróciła się w moją stronę.Czasami jej twarz mnie przerażała.
-Dobra więc przyjacielu muszę cię opuścić ponieważ idę się dopiero rozpakować.-Dziewczyna uśmiechała się.
-Więc dobrze przyjaciółko również muszę iść się rozpakować.-Zaśmialiśmy się razem.Gdy Patricia zniknęła z poza zasięgu mojego wzroku zacząłem myśleć.Czemu to zaczynałem.Ile ona przez zemnie wyciepała.
Dobra nieważne.Wychodząc z salonu wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-Uważaj jak leziesz !!-Krzyknęła
-To ty uważaj ....
-Ally.-Powiedziała dziewczyna po czym pomogłem dziewczynie się podnieść z podłogi.Wyglądała dość przyzwoicie.Poprawiła włosy.
-Nowa ?-Spytałem.
-Niestety a ty jesteś ?
-Eddie.-Uśmiechnęła się.
-Dobra Eddie miło mi cię poznać i następnym razem uważaj jak chodzisz.-Powiedział po czym pobiegła na górę.Pewnie nowa przyjaciółka Joy z twierdzi. Eddie.Wchodząc do salonu można już odczuć aromat6 naleśników z czekoladą.
Do pokoju zaczęli schodzić się uczniowie.Każdy był ubrany w standardowy mundurek szkolny.Patricia dziś wyglądała inaczej zaczęła prostować włosy.Bogu dzięki nie mówię,ze kręconych brzydko wyglądała ale wolę starą ją.Zjadłem szybko śniadanie i poszedłem po torbę do pokoju.Do holu wzeszedł mężczyzna niewysokiego wzrostu.Twarz zasłaniał duży kaptur jedynie było widać lekki zarost na jego brodzie.
Na sobie miał czarny płaszcz po kolana.Z mojego punktu widzenia wyglądał strasznie.
-Jest Wiktor.-Spytał
-Tak na górze w swoim gabinecie.-Powiedziałem po czym mężczyzna wyminą mnie i poszedł na górę.Coś knują pomyślałem.Gdy usłyszałem jak drzwi cicho zaskrzypiały poszedłem na górę po czym przystawiłem się do drzwi.
-Trzeba obmyślać plan te szczeniaki nie mogą się niczego domyślać-Powiedział Wiktor swoim grubym głosem.
-To twoja sprawa ja mam swoich podopiecznych.Kiedy spotkanie ?-Spytał mężczyzna
-Dziś po dwudziestej drugiej.-Eddie odsunął się od razu od drzwi i szybko pobiegł na dół.Akurat Fabian wychodził z salonu.Złapał go za marynarkę i pociągną do tyłu.
-Spotkanie Sibuny o dwudziestej przekaż wszystkim.
Gdy śniadanie dobiegło końca Joy postanowiła iść po swoją torbę.Była trochę smutna iż nie miała w tym roku pokoju z Marą tylko z Willow i Alice.Nie miała nic do blondynki wręcz przeciwnie znakomicie się dogadywały.
Na schodach zauważyła Fabiany który rozmawia z Eddiem.Pewnie zaczyna ich ta cała sibuna.Była ciekawa lecz w tym roku chcę odpocząć i wziąć się do nauki.W tym roku miała tu już nie przyjechać z powodu złych ocen jednak namówiła rodziców,że to się więcej nie powtórzy.
Joy przez chwile zaczęła myśleć czy związek z Jeromem ma sens.Jednak po chwili odrzuciła sobie tą myśl.Lekcje minęły dla dziewczyny szybko.Na przerwach głównie rozmawiała z Marą.Tuż po lekcjach poszła na chwilę do sali teatralnej ponieważ zostawiła tam książkę.Na fotelu siedział Jerome.
Wyglądał na zamyślonego.Jego włosy były staranie uczesany.Spoglądał się w jeden punkt.
-O czym tak myślisz ?-Spytała dziewczyna siadając obok niego.
-O nas.-Odparł
-I do jakiego wniosku doszedłeś ?
-Do tego gdyby ciebie zabrakło moje życie straciło by sens.-Chłopak spojrzał na dziewczynę swoimi głębokimi oczami.
-Jesteś słodki.-Powiedziała i pocałowała go w policzek.Wzięła go za rękę i razem pomaszerowali do Anubisa.
Witam was po przerwie.Wracam z nowym entuzjazmem i nowymi pomysłami na oto tu zaczęty sezon 2.Wiem,że nie wyszedł za specjalnie ale bynajmniej jest.Zastanawiałam się nad ty czy bym nie potrzebowała pomocy przy blogu jeżeli ktoś ma chęci to niech piszcie w komentarzu to jest sprawa która potrzebuje jeszcze przemyśleń ale dobra.Na aktualności będzie pisany stan następnego rozdziału i przewidywania data publikacji.
Do zobaczenia :d
PS:Przepraszam za błędy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











