wtorek, 27 maja 2014

One-shot "Gdzie się wybierasz kapturku?"

Piękny wschód słońca.Czerwony kapturek a raczej gorsza jego wersja chopsała sobie po lesie.
Miała w tym jakiś cel ? Musiała odwiedzić babcie.Z grymasem na twarzy spojrzała na swoje ciuchy.
Wszystko czerwone spodenki,bluzka oraz pelerynka.Nie przepadała za tym kolorem wolała czarny lub granatowy.Nagły trzask otrząsnął  dziewczynę która próbowała zemścić się na autorce za jej ubiór.
Ciemna sylwetka pojawiła się przede rudą.Dziewczyna zaczęła się trząść.Oczywiście usprawiedliwiała się chłodnym wiatrem.Postać stała za blisko stanowczo.Miała na sobie maskę .. wilka.
-Gdzie się wybierasz kapturku ?-Spytał szaleńczym głosem.
-Piesku zgubiłeś się ? -Spytała kpiąco dziewczyna.
-Jaki piesku jestem wilkiem powinnaś się mnie bać.-Krzyczał rozczarowany.
Zbuntowany "wilk" odwrócił się do niej plecami.Dziewczyna jedynie prychnęła.
Zaczęła myśleć racjonalnie.To wszystko nie miało sensu.Ona czerwonym kapturkiem prędzej na wiedźmę by się nadawała,
-Mógłbyś ściągnąć masek chce bynajmniej wiedzieć kto czyha na moje życie.
Chłopak momentalnie się odwrócił.Jednym zwinnym ruchem zdjął maskę.Patricie zamurowało.
-Czy ty sobie ze mnie żartujesz ?-Głosy rudej można było usłyszeć jakieś dwa kilometry dalej.Dziewczyna próbowała wyrównać oddech jednak nie mogła.-Zabiję Cie.Twoje chore pomysły odbijają się na mnie a ty tylko siedzisz i sobie piszesz.
-No co ty ja.Skąd,że.-Odpowiedział przez śmiech.
-Strasznie mnie irytujesz Eddie.
Znowu się zamyśliła.Po woli miała już wszystkiego dosyć.Jeszcze miała blondyna na głowie.
Patricia zrezygnowana usiadła na ziemie.Wiedziała,że zaraz cały tyłek będzie miała czarny ale tym się nie przejmowała.Po chwili odczuła głód jednak nie wzięła nic do jedzenia.Spojrzała na koszyk.Piękne soczyste owoce aż się prosiły o z kosztowanie .Jednym ruchem sięgnęła jabłko.
-Nie jedz.To przecież dla babci.-Przypomniał blondyn.
-Głodna jestem a babci nic się nie sanie jak trochę schudnie.
-Jesteś wredna-Odpowiedział chłopak.
Po chwili można usłyszeć pociąganie nosem.Czyżby on płakał.Czy nie ustraszony Eddie płakał.
-Eddie płaczesz ?-Spytała kpiąco
Trzask łamanych gałęzi.Źrenice rudej momentalnie się rozszerzyły.Po woli zaczęła się odwracać.Szykowała się na najgorsze.
Ręce opadły a jej szczęka zrobiła tak samo.Czyżby się załamała ?
-Fabian co ty tu robisz i do tego w sukience.? -Spytała mając nadzieje,że będzie miała logicze wytłumaczenie.
-W sumie to nie wiem ale nie sądzisz,że wyglądam w niej czarująco ?-Spytał przy tym rytmicznie unosząc brwi.Patricia już nie mała siły.To jest chore po prostu chore.Sięgnęła po koszyk i zaczęła iść w stronę domu.
-Narka.


Szła,szła i jeszcze raz szła.Końca drogi nie było widać.
-Serio babcia musiałaś zamieszkać na taki odludziu.-Pomyślała.Była zmęczona.Usiadła pod jednym rozłożystszym drzewem.Spojrzała w górę.Niebo było niesamowite.Puszyste białe chmury perfekcyjnie dopasowywały się z lekkim odcieniem niebieskiego.
Oparła się wygonie o pień drzewa.
Zasnęła.
 Ktoś natrętnie zaczął trącać ją w ramię.
Leniwie otworzyła oczy.Momentalnie odskoczyła.
-O nie nie nie z dala ode mnie.-Krzyknęła.
-Oj kapturku nie wnerwiaj się złość piękności szkodzi.-Powiedziała kpiącym głosem.
-Willow twoja głupota mnie przerasta.-Stwierdziła-Po co tu jesteś ?
-Jestem jakby to powiedzieć twoim przewodnikiem.-Zaśmiała się.
-Nie potrzebuje przewodnika sama dojdę.-Oburzona Paticja wstała z ziemi.Otrzepała swoje czerwone spodnie.Chwyciła koszyk.Ruszyła w dalszą drogę.Willow tylko westchnęła  po czym znikła.


Czuła już zapach placków z jabłkami.Uwielbiała je.Zazwyczaj po to tu zawsze przychodziła.Jednak babci zabrakło jabłek więc "dobra" wnuczka z "chęcią" postanowiła jej znieść.
Stanęła przed wielkim domem.Było on zbudowany z czerwonej cegły.Okna były pięknie obramowane.Otworzyła furtkę od razu poczuła zapach kwiatów które hodowała babcia.
Nacisnęła na klamkę.Drzwi zaskrzypiały.Jednym krokiem była już w korytarzu.Nie był on wykwintny jak reszta domu .Stała tu tylko mała szafka na kapcie kilka obrazów i dywan.Ściągnęła  swoje czerwone baletki i założyła kapcie,Wiedziała,że babcia niedawno myła podłogi.Czuć było wszędzie konwalią.
-Babciu jestem i przyniosłam jabłka.-Weszła do kuchni.Drewniany koszyk odłożyła na stół.Zdziwiła się lekko.
-Babciu gdzie jesteś ?-Krzyknęła na cały dom.Cisza.Nagle obraz zaczął jej się zamazywać.Widziała coraz słabiej.Upadła na kolana a z kolan na plecy.
-Co się dzieje? -Spytała sama siebie.Później tylko mrok.

-Patricia do cholery wstawaj.Spóźnisz się do szkoły.-Ruda pomrugała przez chwile.Popatrzyła z ledwością na Ally która była już gotowa do szkoły.Mundurek szkolny pasował do niej perfekcyjnie.
Dodatkowo blada cera i kręcone blond włosy.Dla chłopaków ideał kobiety czy też żony.
-Która godzina ?
-Po siódmej trzydzieści masz pięć minut inaczej nie zjesz śniadania.-Postraszyła ją blondynka.
Ruda wstała szybko.Chwyciła kosmetyczkę i mundurek szkolny.
-Takiego snu jeszcze w życiu nie miałam.-Stwierdziła w myślach po czum szeroki uśmiech zagościł na jej twarzy.

                                                                 Witam was.
                                                             Powstałam za grobu.
       Wiem była długa przerwa na blogu.Czemu ? Dorota ma takiego lenia ,że cały dzień by przeleżała w łóżku i oglądała Naruto.Jednak musiałam się wziąć za naukę.Zagrożenie z niemca :o.Nie o tym chciałam pisać.Blog można powiedzieć,że jest po części zawieszony.Nie żeby został opuszczony tylko słabo funkcjonuje.Nie martwcie się przyszło wybawienie weną.Postanowiłam założyć ankietę  ile chcecie jeszcze rozdziałów.Liczę na was.

Do napisania. :)

sobota, 5 kwietnia 2014

Opowiadanie 7 "Witaj w domu Amona."

Nastał kolejny dzień.Mara od rana była kłębkiem nerwów.W tym dniu spróbuje udowodnić rodzicom,że on też coś potrafi.Od razu po przebudzeniu pobiegła w stronę łazienki.Jednym zwinnym ruchem zebrała wszystkie włosy które upięła w wysokiego kucyka.Następnie założyła czarną koronkową sukienkę.Nagle po całym domu rozbrzmiał  dzwonek do drzwi.
Jafray wyszła z łazienki i szybko pobiegła na dół.W drzwiach ustała wysoka dziewczyna o czarnych włosach i błękitnych oczach.Czerwona sukienka i czarne buty na obcasie dodawały jej uroku a jednocześnie powagi.
-Mara.
-Elizabeth.-Siostry popatrzyły się na siebie.Widać było,że nie przepadają za sobą.Do korytarza weszli również rodzice.Mara posłusznie zaprosiła ich do salonu gdzie przygotowała herbatę.
-Więc Maro byliśmy u dyrektora i twoje oceny są zdumiewające.-Powiedział ojciec w uniesioną głową.Jej rodzice byli bardzo ważnymi biznesmenami.Zawsze byli zajęci firmą.
-Dziękuję.-Odpowiedziała jednocześnie biorąc filiżankę do ręki i upijając z niej łyk herbaty.
-Zdecydowaliśmy,że będziesz chodziła do innej szkoły.-Powiedziała matka.Marze zrobiło się gorąco.Jednocześnie się cieszyła a z drugiej było jej smutno.Musiała opuścić Anubis.Tu poznała wspaniałych ludzi,przeżyła swoją miłość.
-Nie mogłabym zostać tu do końca ostatniej klasy ?-Spytała.
-Nie wszystko załatwione jutro jedziesz razem z Elizabeth.-Matka zrobiła dumną minę.Rozmawiali długo co słychać w domu i tym podobne.


William siedział na ławeczce.Zastanawiał się nad wszystkim.Ciągle Patricia nie dała mu odpowiedzi.Byli najlepszymi przyjaciółmi.Ktoś lekko dotknął go w ramie.Od razu odskoczył.
-Spokojnie nie zrobię ci krzywdy.-Zaśmiała się Williamson.
-Haha bardzo zabawne.-Odpowiedział z sarkazmem.Rudowłosa była dziś w bardzo dobrym humorze jak nigdy.Przez dłuższą chwilę gadali jak mają się teraźniejsze sprawy.
-Właśnie dalej nie dałaś mi odpowiedzi.-Stwierdził chłopak.
-Ja właśnie w tej  postanowiłam zamieszkać w Amonie .-Odetchnął z ulgą wreście będzie miał ją blisko siebie.Może łączy ich jakieś uczucie a oni po prostu o tym nie wiedzą.


Kolacja w Anubisie przebiegała w bardzo pogodnej atmosferze.Każdy delektował się naleśnikami z czekoladą które były nie do opisania.Do kuchni weszła szczęśliwa rudowłosa.
-Co taka uradowana ?-Spytał Miler.Był to rzadki widok.Zazwyczaj chodziła z spuszczoną głową i nie było widać najmniejszego uśmiechu.
-Muszę wam coś ogłosić wyprowadzam się do sąsiedniego akademika.Przepraszam.-Wszyscy byli zdziwieni widomością przyjaciółki.Dziewczyna zdążyła już odpuścić pokój i zaczęły się rozmowy "a dlaczego".
Nikt nie był z tego zadowolony.

-Czemu się wyprowadzasz?-Głos dochodził za ramienia Patrici.Nie wiedziała co zrobić rozmawiać i się rozkleić czy iść pakować się.
-Bo nie chce patrzeć jak was ranie,chce zacząć od nowa i nie chce krzywdzić Ciebie.-Powiedział spuszczając głowę w dół.Eddie podszedł do niej podniósł lekko głowę dziewczyny.Patrzyli sobie oczy w oczy.Czuli się jak dawniej zakochani w sobie.
-Pamiętaj zawsze będę Cię kochał.-Przytulił dziewczynę mocno do siebie.Wiedział,że przez jego błędy stracił ją.Nigdy prawdopodobnie się nie spotkają.Stracił dziewczynę którą kochał.
-Ja ciebie też kocham.-Łzy spłynęły po policzkach.Cierpieli obydwoje.

-Serio? Zostawiasz mnie tu samą na pastwę losu jesteś okropna.-Jęczała oburzona Ally która nie mogła się pogodzić z  wyprowadzką Patrici.Szybko znalazły wspólny język.
-Ally mówiłam Ci,że to dobra wyjście a po za tym masz Alice,Joy o i Willow.-Powiedziała rozbawiona Patricia za to blondynka strzeliła minę "Seriously"

-Serio Willow teraz to pojechałaś.-Powiedziała sarkastycznie.
-Ktoś mnie tu wołał.Ally wpadłam na wspaniały pomysł sadzę drzewa dla jednorożców pomożesz mi ? -Spytała uradowana.Grane tylko pokiwała głową,że nie ma ochoty.Willow w podskokach opuściła pokój
-Widzisz.
-Oj dasz radę a jak nie to jestem nie całe pięć minut z tond.-Ally jednym ruchem wstała z podłogi i przytuliła dziewczynę.
-Będę tęsknic jednak to nie oznacza,że się ode mnie uwolniłaś.-Obydwie wybuchły śmiechem.Wieczór minął im bardzo wesoło.


Najgorsze są zawsze pożegnania.Te okropne uczucie,że długo nie zobaczysz tej osoby lub osób.Patricia właśnie schodziła na dół,Na dworze czekała już taksówka.Na schodach zobaczyła wszystkie osoby z internatu.
Na razie próbowała podtrzymać się od łez.
-Więc będziemy mocno wszyscy za tobą tęsknic zawsze umiałaś nas pocieszyć.Nigdy Cię nie zapomnimy.-Joy jako pierwsza wytuliła Patricie.
-Wiesz,że nie musisz tego robić.-Stwierdził Fabian.
-Tak będzie lepiej i oczywiście widzimy się wakacje.-Uśmiechnęła się on od razu odwzajemnił uśmiech,
-Będę tęsknić.-Następnie poszedł do niej Alfie uśmiechnięty od ucha do ucha z ciastkiem w ręku.
-Trixie trzymaj się ale wiesz zawsze możesz wpaść do mnie na ciastko.-Wszystko jakoś szybko poszło.Jak to się mówi najlepsze na koniec.
-Wczoraj powiedziałem Ci wszytko co sądziłem.-Blondyn odwrócił się w kierunku swojego pokoju.
-Eddie.-Powiedział szeptem.Nie miała już nic do stracenia wszyła z Anubisa.Nie sądziła,że po tylu latach opuści ten dom w takich okolicznościach.

Witaj w domu Amona.



Witam wszystkich żywych na tym blogu.Jak widzicie rzadko tu bywam.Niestety możecie mnie zlinczować.Co raz więcej osób odchodzi od tej tematyki blogów.Nie dziwię się im jest to brak inspiracji ponieważ serial się skończył.Więc jak już wiecie  wszystko ma swój koniec.Nie wiem czy napiszę jeszcze jedno opowiadanie czy już epilog.Zastanowię się jeszcze.Dziękuję wam za wszystko za wsparcie i za czytanie tego "czegoś" Mam nadzieje,że coś uda mi się napisać.

*Zmieniłam już w wszystkich opowiadaniach nazwę sąsiedniego akademika czyli od teraz jest dom Amona. 

środa, 12 lutego 2014

Opowiadanie 6 "Jednak to tylko chwile dzieciństwa które nigdy nie wrócą."

Strach i przerażenie.Bała się i to mocno.Nie chciała stracić przyjaciółki.Szła bardzo szybko nie zważając na gałęzie które co chwila biły ja po twarzy.
Dotarła.Szkoła była mało oświetlana  jedynie jedną latarnia do której gnały wszystkie owady.Patrici zaczęła dokładnie się rozglądać jednakże nigdzie nie mogła dostrzec Ally.Powoli zaczęła tracić nadzieje.
Czemu znowu ja ?-Pomyślała dziewczyna.Nie wiedziała,że przeszłość jej przodków będzie miało taki duży w pływ na jej życie.Dziewczyna zauważyła za sobą cień.Nie miała odwagi się odwrócić.Trzęsła się cała od środka.
-Patricia ? -Dziewczyna raptownie rozpoznała czyj to głos.
-O Boże Ally nie strasz mnie tak więcej.-Rudowłosa od razu przytuliła się do swojej przyjaciółki.Zrozumiała,że ktoś chciał nią manipulować.Odetchnęła z ulgą.


Mara jedyna najbardziej rozsądna dziewczyna w Anubisie.Z pozoru wydaje się,być ulubienicą rodziców jednak wszystko było na odwrót.Dziewczyna zawsze była cieniem swojej starszej siostry  Elizabeth.Zawsze to ona była
mądrzejsza,zdolniejsza.Jaffray zawsze próbowała udowodnić rodzicom,że też coś potrafi.Jednak na marne dlatego przyjechała do Anubisa.
Jedyną osobą na której mogła polegać w dzieciństwie była jej opiekunka.To ona zawsze dawała jej motywacje.Byłą jej tak zwaną drugą ''Mamą''.
Teraz jest szczęśliwą osobą która za niecały rok kończy szkołę i idzie w świat.Niestety za tydzień ma ją odwiedzić jej siostra.Mara od początku wiedziała,że to zły pomysł.

Dzień zaczął się bardzo przyjemnie.Wiosna powoli wracała na Anglię.Pierwsze stokrotki rozkwitły na trawnikach.
Każdy uwielbiał tą porę roku.Był to czas w którym wszystko wraca do normalności.Najgorszy minus owady.Nikt ich nie lubił zawsze były tam gdzie nie trzeba, ale co będę rozpisywać się o robactwie.
William spacerował  wąską drużką przez polanę.Lubił czasami po przebywać w samotności.Zawsze jak był mały brał znajomych w tym również Patricie i biegali szaleni.Dzieciństwo uważał za udane.Jednak trzeba było dorośleć pomyśleć o przyszłości.
Tęskni bardzo za swoja rodziną która przeprowadziła się na drugi koniec świata.Jego dom rodziny stoi pusty.Mieścił się blisko akademika więc lubił tam zaglądać.
Staną przed dużym domem.Był on zrobiony z czerwonej cegły.Okna obramowane drewnem gdzie schodziła farba.Brunet poszedł do drzwi i lekko je uchylił.Wszędzie były pustki.Na podłodze leżały jedynie papiery.
Nie przyszedł tu żeby obejrzeć swój dom.Szybkim krokiem wszedł na malutkiego pokoiku.Ściany były pomalowane na błękit.Chodząc po pomieszczeniu podłoga wydawała z siebie charakterystyczne dźwięki skrzypienia.
W pokoju została jedynie mała dębowa szafeczka.Otworzył ja powoli i od razu na jego twarzy pojawił się uśmiech.W rogu szuflady stały ołowiane żołnierzyki.Uwielbiał się nimi bawił.Zawsze uważał,że ma potężna armie z którą zdobędzie świat.
Jednak to tylko chwile dzieciństwa  które nigdy nie wrócą.

piątek, 10 stycznia 2014

Przeprosiny

Chciałabym jak najmocniej przeprosić.Opowiadanie nie pojawiło się już od miesiąca i jestem z tego powodu na siebie zła.Po prostu nie mam pomysłu,do tego dochodzi szkoła i projekt.Jednak wezmę się w garść i napisze coś w następnym tygodniu.
Mam nadzieje,że mi wybaczycie ;)

PS: Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie śmiało :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Opowiadanie 5 ''Nie był on piękny,ogólnie był nie atrakcyjny.''

Jereme co chwila spoglądał na książkę.Odrabiał pracę domową.Najwidoczniej nie chciało mu się ponieważ co chwila znajdował sobie punkt zainteresowania,
Czyli ogółem tysiąc sposobów jak wymigać się od pracy domowej.W ręku kręcił długopisem.-Jaki piękny długopis.-Powiedział chłopak sam do siebie.
-Hej.-Do salonu weszła Ally.Byłą już przebrana w piżamę.Cicho stąpała po drewnianej posadzce.W domu panowała cisza.Dziewczyna odrzuciła długi warkocz i nalała sobie do szklanki wody.
Wzięła szklankę do reki i podeszłą do chłopaka.Patrzyła się na niego przez moment.
-Pomóc ci w czymś ?-Spytała Ally.Jeremy zrobił minę zbitego psiaka.
-Wiesz Ally bo ja nie rozumiem tego.-Powiedział dziecięcym głosem.Poprawił palcem okulary.Wskazał palcem na polecenia.Dziewczyna po cichu odsunęła  i usiadła obok chłopaka.
-Okey wytłumaczę Ci.-Dziewczyna lekko się uśmiechnęła po czym powoli zaczęła tłumaczyć fizykę.Każdy uważał,że to czarna magia.Lecz widać,że dziewczynę to interesowało.
Do salonu wszedł znudzony Eddie.Oklapł na kanapę.Wziął piloty i szybko włączył telewizor.Nie było nic ciekawego.Skakał po kanałach.

-Oto nasz klub jeżeli chcesz to przyłącz się Winx ...-Boże Nie !-Krzykną chłopak.
-Młodzi nowi zawodnicy chcąc przywrócić Akilianowi oddech.-Było !
-Mało nas chodź w sam raz by ratować ten świat.-Nie!
-A braka dabra to czary i magia.-Chłopak już nic nie powiedział tylko załapał się za głowę.Był wściekły,że nic nie było w telewizji.
-W następnym odcinku Violetty-Nie skończyło się.-Eddie powiedział na tyle głośno,że do salonu przyleciał Trudy.
-Eddie co się stało.-Spytała zaniepokojona.
-Nie obejrzałem Violetty.-Powiedział smutno.
-Przełącz na 35.-Powiedział opiekunka po czym wróciła do swojego pokoju.Eddie znudzony i zły przełączył na dany kanał.
-Zagrajmy w grę*-No wreście !-Powiedział uradowany.Ally i Jeremy widząc dany film postanowili opuścić salon.Nie lubili horrorów.

Dziewczyna leżała na łóżku.Spoglądała na biały sufit.Nie był on piękny,ogólnie nie był atrakcyjny.Zwykły biały sufit.
Byłą myślami gdzieś daleko od szarego świata.W jej świecie było inaczej.
W telefonu zaczęła wydobywać się charakterystyczna melodia  wiadomości.Autor informacji był nie znany.
-Twoi rodzice żyją-Dziewczyna momentalnie podnosiła się.Jej serce zaczęło bić mocniej.Wiktor mówił przecież,że je rodzice nie żyją.
-Kim jesteś.-Odpisała na sms.
-Twoim największym koszmarem-Dziewczyna upuściła telefon.Ciemne plamy zaczęły wchodzić na oczy.Patricia wtuliła się w poduszkę.Chciała zapomnieć to co przed chwilą przeczytała.


Kobieta o pięknych blond włosach trzymała na rękach piękną małą dziewczynkę.Cudowne zielone oczy.Małe dziecko wpatrywało się  w sufit a jednoczesne na swoją rodzicielkę.


W pokoju panował pół mrok.Światło dawał kominek i jedna świeca na stole.Kobieta mocno trzymała dziewczynkę.Bała się o nią.Miała dokładnie bliźniaczki.Nie mogła ich zatrzymać.Ani jednej.
Drugie dziecko oddali już do rodziny zastępczej.Do pokoju wszedł nie wysoki mężczyzna.Miał na sobie brązowy garnitur i kapelusz.
-Już czas.-Powiedział mężczyzna.
-Czemu to zrobiłeś czemu akurat one.Dlaczego oddałeś je w ręce stowarzyszenia.Czemu muszę je stracić.-Powiedziała kobieta.Łzy zaczęły spływać
jej po lekko zaróżowionych policzkach.
-Nie będą o nas wiedzieć.Powiedziałem Wiktorowi,że ma powiedzieć dziewczynką,że umarliśmy.
-Czemu pytam się czemu ?. Zawsze Cię będę kochała Patricio i twoją siostrę też.-Powiedziała blondynka po czym mocno przytuliła dziecko.


Ally dalej męczyła się z Jeremy.Nadszedł wreście moment w którym skończyli.Blondynki telefon zaczął cicho wibrować.
Wyciągnęła zwinnie z kieszeni.
-Spotkajmy się po dwudziestej pierwszej przy szkole.-Numer był nieznany.Ally miała złe przeczucia.Jednak postanowiła to sprawdzić.
Gdy na zegarku wybiła z pięć dwudziesta pierwsza dziewczyna założyła czarną skórzaną kurtkę i pomaszerowała na miejsce spotkania.
Wszystko wydawało je się podejrzane.Zimny wiatr wbijał jej się w skórę który wywoływał gęsią skórkę.Gdy była już na miejscu rozglądała się co chwila.
Miała wrażenie,że ktoś ją obserwuje.Raptownie przed nią pojawiła się czarna postać.Dziewczyna chcąc uciec zaczęła szarpać szkolne drzwi.
-Jak są niepotrzebne to są otwarte kurwa-Powiedziała dziewczyna.Ally nie wiedząc co zrobić skuliła się przy drzwiach mając nadzieje,że nic jej nie zrobi.Jednak myliła się.
W oddali było słyszeć tylko je krzyk.


Rudowłosa nie mogła zasnąć.Dręczył ją ten sms jak i bark obecności Ally.Pytała się Jeremiego jednak mówił,że później jej nie widział.
Samotność źle na nią działa.Oddzielała ja od reszty społeczeństwa.Dochodziła dwudziesta druga.Współlokatorki dalej nie było.
Kolejna melodia z  telefonu wydobył się z półki.Patricia trzęsła się jak galareta.Nie wiedziała czy odczytać wiadomość.
-Twoja przyjaciółka już nic nie powie.
-Co zrobiłeś Ally.-Napisała dziewczyna.Czuła łzy w oczach.
-Przyjedziesz a nic jej się nie stanie.
-Gdzie i o której ?
-Zaraz koło krypty.
Dziewczyna szybko chwyciła bluz.Nie zważała czy ktoś zobaczy ją w takim stanie.Chciała tylko uratować przyjaciółkę


------------------------------------------------------
Heloł.Jak widzieliście zrobiłam sobie małą przerwę ale już jest wszystko ok.Podziękujcie moje koleżance która motywuje mnie do pisania <3.
Rozdział nawet łatwo mi się pisała.Mam nadzieje,że wam się spodoba.
*-Jak znacie ten tekst to będziecie wiedzieć że cytat pochodzi z kultowego filmu 'Piła''
Następny rozdział hmmm chyba przed świtami się wyrobie mam nadzieje.
Do zobaczenia <3333

piątek, 22 listopada 2013

Opowiadanie 4 ''Gdzie my do cholery jesteśmy ?''

Zastanawiacie się czasami nad zmianą nie małą tylko taką dużo.Odizolowanie się od starego towarzystwa.Cały czas Patrycja była niezdecydowana
Miało to dobre jak i złe strony.Z Williame znali się od piaskownicy.Ludzie  w Amonie  są niesamowici.Miał by zostawić to?W domu w którym  się wychowywała.
-Patricia żyjesz ?-Spytała Ally.Pakowała książki do torby.Zapięła soją marynarkę i odrzuciła włosy do tyłu.
-Tak jestem.-Odpowiedziała rudowłosa.Ally widząc,że coś dziewczynę gryzie postanowiła porozmawiać z nią.

-Wiesz,że przede mną nic nie ukryjesz.-Powiedział trochę śmiejącym głosem.
-Ally nic mi nie jest po prostu jestem zmęczona.-Odparła.Jednak nikogo by nie nabrała.Ally spojrzała się na nią swoją miną ''Czy aby na pewno''.-Ally proszę nie rób takich min przy mnie-Patricia  zaczęla się uśmiechać jednak Ally nie dawała za wygraną.
-Dobra chodź bo się spóźnimy.-Chwyciła ją za nadgarstek i pobiegły w stronę szkoły.

Blondynka spacerowała sobie do szkoły.Nie spieszyło je się.Zawsze to Ally była nerwowa.
-Hej.-Podszedł do niej Fabian.Wiatr potargał jego brązowe włosy.Miał na sobie szary sweterek i pod spodem białą koszule.
-Hej.-Odpowiedział Alice.Przez chwilę panowała cisze.Było tylko słychać szum drzew.
-Mam propozycje dziś w kinie puszczają ''Królestwo Niebieskie'' pójdziemy razem ?-Zaproponował chłopak.Traf w dziesiątkę ponieważ Alice uwielbiała tego typu filmy.
-Z miłą chęcią.-Oparła po czym skierowali się w stronę drzwi.

Pojedyncze krople deszczu zaczęły bić o blaszane parapety.Słońce zostało zasłonięte przez ciemne chmury.Lekcje w szkole dziś trwały wyjątkowo długo.Każdy uczeń miał wrażanie,że czas staną.
Trwała historia najbardziej nie lubiana lekcja przez uczniów (oczywiście są wyjątki).Patricia siedziała na końcu wraz Ally.Po cichu sobie gawędziły nie zważając na to czy nauczycielka zwróci im uwagę czy też nie.

Miały dziś wyjątkowo dobry humor.Nagle w całej szkole rozbrzmiał dzwonek.Nawet nauczycielka się ucieszyła.
-Nareście-powiedziała opiekunka po czym wyszła z klasy.Każdy rozszedł się z swoja stronę.Dziewczyny jednak postanowiły iść na spacer do lasu.


Zbliżała się zima więc szybciej robiło się ciemno.Patricia jednak uwielbiała ciemność.
Rozmowy dziewczyn trwały w najlepsze.Chodziły ciemnymi ulicami.Chciały się chwilkę rozerwać.W pobliżu był bardzo dobry klub a dziewczyna zawsze były chętne do zabawy.



-Właśnie wybiła dziesiąta.... -Odprawiał swoje rytuały Wiktor.
-Wiktor nie możesz upuścić szpilki-Powiedział Joy.Wyglądała na bardzo zmartwioną.Jej oczy były zaspanie.Słodka piżama dodawała uroku.
-Czemu ?-Spytał trochę zezłoszczony dozorca.
-Nie ma Patrici i Ally.-Odparła Joy.

Dziewczyna powoli zaczęła otwierać oczy.Jednakże ból głowy nie dawał z wygraną.Po chwili jednak otworzyła oczy.Jasne światło oślepiało ją.Leżała na łóżku dużej białej sali.Obok niej na drugim łóżku leżała blondynka.
Patricia zaczęła się rozglądać.Nie było tu nic szczególnego.Białe ściany i okna zasłonięte białą firaną.
-Ally,Ally obudź się.-Rudowłosa nie chciała działać na własną rękę.Ally podniosła głowę i zaczęła rozglądać się po pokoju.
-Gdzie my do cholery jesteśmy ?-Spytała zachrypniętym głosem.Do sali weszła kobieta.Nie wysokiego wzrostu.Jak wszystko tutaj miała na sobie biały strój.
-Mmm proszę pani gdzie my jesteśmy.-Spytała Patrycia.
-Na sali wytrzeźwieni wczoraj zabrano  was z klubu.-Powiedział neutralnie.-Macie wypis.Miłego dnia.-Powiedział i wszyła.
Dziewczyn patrzył się na siebie.Wiedziały,że poniosą konsekwencje iż nie wróciły na noc do domu.
-Aż tak się napiłyśmy ?-Spytała Ally po czym odgarnęła grzywkę.
-Chyba nie ale ja nic nie pamiętam.-Stwierdziła buntowniczka.
-Ja też nie.

Całą noc nie mogłam zasnąć.Martwiłam się o nią.Jest dla mnie jak siostra.Rozbrzmiał dzwonek.Dla uczniów jak i nauczycieli było to jak wybawienie.
Joy wstała z miejsca i zaczęła pakować książki do skórzanej torby.Po wyjściu z klasy skierowała się do szafek.Był pochmurny piątek.Weekend.Do internatu miała niedaleko.Niecałe pięć minut drogi spacerkiem.
Brunetka była głodna.Od razu po wejściu do domu skierowała się do kuchni.Wchodząc do salonu zauważyła Ally i Patricie.

-O matko Patricia nawet nie wiesz jak się martwiłam gdzie byłaś.-Spytała przyjaciółka.Patrycia  była strasznie blada.Mocne wory po oczami.Była przykryta kocem.Joy wiedziała co robi Patricia żeby tak wyglądać.
-Ile piłaś ?-Spytała ponownie Joy.
-Tak dużo wcale nie wypiłam prawda Ally ?-Patricia chcąc się wydostać z pytań przyjaciółki postanowiła poradzić się Ally która ledwo siedziała na fotelu i co chwila kiwała się w przód jakby miała za chwilę spaść.
-Hmmm.....Co ? Tak tak wiesz ja sama nie pamiętam.-Powiedziała ledwo blondynka.Do salonu przyszła reszta mieszkańców.

-Gdzieś ty się tak upiła ?-Spytał kpiącym głosem Eddie.
-Nie twoja sprawa skunksie.-Odparła Patricia.
- Skąd wierz,że się napiła ?-Spytała ciekawa przyjaciółka.
-W wakacje wyglądała tak co sobota.-Powiedział rozbawiony blondyn.Wszyscy poszli na wykwintny obiad gdy w tym czasie dziewczyny umierały na kanapie w salonie.
-Trudy ..
-Tak ?-Spytała opiekunka.
-Proszę daj mi Apap.-Poprosiła Patricia.Ból głowy nie dawał jej spokoju od samego rana.
-Trudy...
-Tak?
-Ja też poproszę.-Ally również fatalnie się czuła.Niekontaktowała dziś z z nikim.Zawsze tak miała.
-Proszę.-Trudy podeszła i podała wodę i dwie tabletki.
-Jaki proszek ?-Spytała Ally.Uczniowie mieli niezły ubaw z dziewczyn.Ally co chwila przekręcała jakieś wyraz.Po raz pierwszy dogadała się z Willow.
Rozmawiały na przeróźne tematy.Od kosmitów do jednorożce.Patricia która dzisiejszy dzień widział na szaro postanowiła się przespać.

Może to i prawda,że sny są przeciwieństwem życia realnego.Sen cóż za piękne słowo.Jedyna czynność która daje nam przyjemność,odprężenia i odpoczynek od szarej rzeczywistości która nas otacza.
Każdy sobie słodko spał.Każdy sen miał inne znaczenie.Nasze nocne  seny są czerpane z naszych pragnień.
Nikogo nie dziwi,że Willow cały czas się śni bajka ,,Leniuchowo''..Fabianowi śni się udana randka z Alice.Zbliżyli się do siebie.Resztę możecie sobie wyobrazić,

Pozytywnie pierdolnięci.Nastawienie Ally na nowy dzień bez bólu głowy.Wstała wypoczęta.Nie powiedziała by to samo o Patrici.Wyskoczyła z pościeli.Powoli zaczęła budzić Patricie jednak nie łatwo jej to przyszło.
-Patricia wstawaj.
-A weź spierdalaj.-Powiedział po czym zasłoniła twarz poduszką jednak zorientował się po chwili,ze to była Ally.
-Przepraszam już wstaję.-Powiedziała rudowłosa po czym posłusznie wstała i pomaszerowała z uśmiechem do łazienki.
Ally była już gotowa do szkoły.Próbowała sobie przypomnieć co się wydarzyło wtedy w klubie ale nic nie pamięta.Cóż bywa.
Sięgnęła po torbę i wszyszła z pokoju.W salonie już byli wszyscy.Usiadła posłusznie na krześle.Na stole były różne jednak nie miała na nic ochoty.
-O Patricia jak ty promienie wyglądasz.-Powiedział Eddie do dziewczyny która właśnie weszła do salonu.
-Turlaj dropsa.
-Ja tylko ci mówię,że wyglądasz bardzo dobrze.-Odparł Eddie z swoim uśmiechem.
-Dzięki.-Zrobiła kwaśną minę.
Każdy spożywał śniadanie.Jedynie Ally i Patricia na nic nie miała ochoty.
~~~~~~~~~~~~~~~~``
Przyjaźń najpiękniejsze słowo świata.Daje ci ono oparcie w drugiej osobie.Możecie sobie ufać.Macie wspólne tematy.Wylewacie łzy na siebie ale taka ona właśnie jest.
Przykład przyjaźni możecie sami sobie powiedzieć patrząc na kolejną głupią historię naszych bohaterów.Prawdziwy przyjaciel powinien mieć całe ramie mokre od twoich łez.
Czy macie swojego przyjaciela ?


Hej wszystkim opowiadanie jak obiecałam.Czy długie tego nie wiem ale zapewne nie.
Przepraszam za  długie przerwy między opowiadaniami staram się dobrze uczuć.Czwórki z matmy i fizyki tyle wygrać.
Zadałam na koniec pytanie czy macie.Czemu zadałam takie pytanie.Ostatnio zostałam zmuszona usunąć aska dzięki hejterom z mojej szkoły.Niestety  nienawidzę typów.
Dobra kończę moje wyżalanie się wam ale lubię .Ostatnio mam dobry humor i wenę więc opowiadania mogą się pojawiać częściej.

Do zobaczenia.

środa, 13 listopada 2013

Opowiadanie 3 ''Nie poznaję cię Patricia.''

Pierwsze  promienie słońca zaczęły wpadać przez okna.Patrcia lekko otworzyła oczy.Powoli przeciągnęła się na łóżku.
Godzina wskazywała za piętnaście siódma.Współlokatorka jeszcze słodko spała.Rudowłosa polubiła  Ally.Jest inna niż reszta dziewczyn z Anubisa.Jednak Joy zawsze będzie to najlepszą.
Dziewczyna usiadła na brzeg łóżka.Przeczesała dłonią swoje rude włosy.Po cichu otworzyła szafę i wyciągnęła mundurek szkolny.Po wyjściu z łazienki szybko udała się w kierunku salonu.
Wszyscy już byli obecni.Joy rozmawiała z Alice .Alfie wymyślał niestworzone potrawy.Chłopaki jak to chłopaki rozmawiali na swoje tematy.Jedynie Patricia siedziała ciocho.Wzrok miała skierowany w talerz.Myślami
była w chmurach.
-Patricia wszystko dobrze ?-Spytał Eddie.-
-Co ? ...Tak.-Dziewczyna pośpiesznie wyszła z salonu a następnie z domu.Wszyscy byli zaskoczeni zachowaniem Patrici.

Eddie chciał za nią iść niestety uświadomił sobie,że im więcej czasu z nią przebywa stare uczucie wracało.Powiedział jej niedawno,że nic do niej nie czuje.

Zimne powietrze wbijało się skórę dziewczyny.Dreszcze przechodziły całe jej ciało.Nie wiem dlaczego wyszła z Anubisa.Chciała uciec od problemów.Samotność to jej druga nazwa .Nie daleko był internat Hermesa.Patrcia zaczęła iść w stronę budynku
Dom był ogromny.Pomieściłby 2 razy więcej młodzieży niż Anubis.Cały był okryty czerwoną naroślą.Dziewczyna nie pewnie podeszła do drzwi i zadzwoniła.Dzwonek można było usłyszeć nawet na dworze.Przed dom wyszła wysoka brunetka.Włosy miała spięte w wysokiego kucyka.Mundurek mieli podobny jedynie w herb różnił się.
-Hej jestem Patricia czy jest tam gdzieś William.?-Spytała niepewnie.
-Tak ...William-Brunetka zaczęła krzyczeć-Może wejdziesz-spytała.Jednak Patricia odmówiła.W drzwiach pojawił się William.Z wyglądu przypominał Eddiego.Czarne włosy były ułożone w

nieład.Bardzo przyzwoicie wyglądał.
-Oo hej Patricia coś się stało ?-Spytał chłopak
-Nie nic się nie stało tylko miała nadzieje,że przejdziesz się z mną na spacer nie mam się komu wygadać.-Patricia lekko się uśmiechnęła.Chłopak chwycił dziewczynę pod pachę.
-Będę twoim osobistym psychologiem.-Obydwoje zaczęli się śmiać.

Las.Czyste powietrze,spokój.Najlepsze miejsce na spacery.William i Patricia rozmawiali na różne tematy.Nie spieszyło im się do szkoły.
-Szkoda,że nie mieszkasz w Hermesie-Powiedział trochę smutnie chłopak.
-Co masz na myśli ?-Spytała Patricia
-Posłuchaj mnie uważnie.-Momentalnie się zatrzymał i spojrzał w jej głębokie oczy.-Patricia zamieszkaj w Domu Amona.

-Gdzie ona jest ?-Martwił się coraz bardziej Eddie.Jednak pomyślał chwilę czemu ogólnie się o nią martwi.Może dlatego,że coś jeszcze do niej czuje.Lub traktuje ją jak siostrę.
Nie wiedział.Wszytko zaczęło mu się mieszać.Było późno.Zrezygnował z czekania na Patricie.Poszedł do pokoju i rzucił się na łózko
Fabian siedział na łóżku jednocześnie czytając książkę.Eddie widząc,że kolega ma frajdę nie postanowił mu przeszkadzać.Założył słuchawki.
Minęła chwila po czym usłyszał krzyki.Myślał,że to są jakieś żarty.Wymienili spojrzenie grozy z Fabianem i w szybkim tempie wybiegli z pokoju.
W holu stał Jerome z buzią czerwoną jak burak.
-Kto..dosypał proszku do prania do mojego szamponu.-Krzyczał chłopak.Włosy miał niezwykle sterczące.
-Przepraszam myślałam,że będą puszyste bym miała co ugłaska.-Powiedziała Joy po czym każdy wybuchł śmiechem

Patrici cały czas myślała nad propozycją Williama.Nie wiedział co ma o tym myśleć.Miała wszystko zostawić i zacząć wszytko od nowa.Z jednej strony zapominała by o Eddiem.
Jednak ten dom dał jej wspaniałych przyjaciół.Wspomnienia dobre jak i złe.Musiała się zastanowić.Było późno myślała,że bynajmniej wszyscy są w pokojach.Ściągnęła kurtkę i odłożyła  na wieszak.
-Kot to się zjawił ?-Spytał kpiącym głosem Eddie.
-O co ci znowu chodzi ?-Zapytała z pretensjami Patricia.
-Mi chyba tobie wychodzisz rano z śniadania,nie przychodzisz  do szkoły i wracasz po dwudziestej co jest ?
-Nic a bynajmniej nie twoja sprawa.-Chłopak podszedł do dziewczyny i złapał ją z ramię.
-Posłuchaj zawsze ci pomogę.
-Ale ja nie chcę twojej pomocy ani jej nie oczekuję.-Dziewczyna wyrwała się objęć Eddiego.
-Nie poznaję cie Patricia .-Powiedział z przykrością.
-Ja również Eddie.-Odwróciła się i szybko pobiegła do pokoju.Po głowie chodziły jej tylko słowa Williama.

Hejcia ^^Dziś mam wyjątkowo dobry humor.Na początku chciałam przerosić,że post nie pojawił się ponieważ musiałam wyjechać niespodziewanie.Mam Toruńskie pierniki :3 Więc tak jak obiecałam powrócę z mega długim postem.Czas do nauki .

Ps: Przepraszam za błędy klawiatura trochę mi się psuje :c

Obserwatorzy